czwartek, 30 lipca 2015

Wspomnienia z wakacji ;)

Hej :), niedawno mówiłam,że chciałabym zamieścić parę zdjęć z pobytu, tak żebyście mogli zobaczyć, jak to wygląda, o ile oczywiście jesteście zainteresowani :D. Muszę przyznać,że bywałam już w lepszych miejscach, zwykły drewniany domek w stylu typowo góralskim. Widoki rzeczywiście zapierające dech w piersiach i do tego czyste powietrze,a i pogodę mieliśmy w miarę udaną, więc nie ma co narzekać ;), nie żałuje tego,że pojechałam. 













Zacznijmy może od okolicy, zrobiłam parę zdjęć :D.



Tutaj pasą się krówki :P 




Tak wygląda domek z zewnątrz





A to domek sąsiada, trzeba przyznać,że ładny jest ;).






To był mój pokój, nie obeszło się niestety bez skór biednych zwierzaków na ścianie ;(

Schodki prowadzące do ogrodu


Tu kiedyś podobno był basen ;)


Altanka z grillem

Tartak, podobno tam się bogacą właśnie na drzewach ;p

Stół bilardowy, ehh.. oczywiście tata wygrał ze mną i mamą ;)


Tak wygląda salon na dole



                                                                  A tak aneks kuchenny

Haha wiem,że to nie jest 5-gwiazdkowy hotel ;), ale i tak było fajnie.
Pamiętajcie,że nie ważne gdzie jesteście, ale ważne z kim ;).
Pozdrawiam :*










środa, 29 lipca 2015

Podobno nadzieja umiera ostatnia :/

Cześć już po tytule można się zorientować,że post nie będzie pozytywny :(. Pamiętacie jak od jakiegoś czasu pisałam o tym,że mój brat ma zamiar mi złożyć komputer i że dzięki temu będzie działał bez problemu? Otóż owszem złożył go, ale co z tego jeżeli nie działa? Tak bardzo cieszyła mnie myśl,że będę mogła normalnie korzystać z komputera. Z takiego "prawdziwego" komputera,że tak go nazwę. Z takiego, który nie będzie wolno chodził, ani zacinał filmów. A okazało się,że zacina bardziej niż mój laptop, oczywiście zanim tamten się nagrzeje. Okazało się,że mój "nowy" komputer zacina nawet youtube, a to już jest kompletna tragedia, bo nie mam nawet możliwości posłuchania muzyki. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego,że Młody chciał dobrze, starał się jak tylko mógł, próbował mi pomóc, a ja jeszcze głupia mam do Niego pretensje o to,że Mu się nie udało. Nic nie poradzę na to,że niepotrzebnie daj mi nadzieje i miałam złudzenia,że znowu wszystko będzie w porządku. Chciał dobrze,a wyszło jak zwykle ;(. W sumie to nawet nie wiadomo dlaczego on nie działa, bo jeszcze parę lat temu działał, a praktycznie nic nie zostało w nim wymienione, a jak już zostało, to na lepsze części i dalej nic. Jeśli chodzi o topika (laptopa, tak jakoś go nazywam) to wygląda na to,że nagrzewa się z winy nie działającego wiatraczka. W sumie to jest jedyne rozsądne wytłumaczenie, skoro działa prawidłowo, dopóki się nie nagrzeje. Wiem,że w kółko macieja gadam o tym samym, za pewne Was to nudzi ;), ale naprawdę mi na tym zależy, a już zwłaszcza w wakacje, gdyż nie mam co robić i po prostu się nudzę. Jeżeli to by coś na serio dało (a oby tak) to wymieniłabym ten wiatraczek, co prawda to kosztuje ok 150zł, ale to mniej niż 500 za tablet.
Jeśli zaś chodzi o M, to na jutro jesteśmy umówieni do zoo, teoretycznie mogę powiedzieć,że obydwoje zaczynamy się coraz bardziej przed sobą otwierać jakkolwiek to brzmi. Dam Wam znać ja było ;).

wtorek, 28 lipca 2015

Nowy etap ?

Byłam z M na tej randce wczoraj.  Ogólnie było całkiem miło, byliśmy nad zbiornikiem zesławskim,czy zesławickim jakoś tak. Co prawda, trochę inaczej sobie to wyobrażalam,  chociaż jakiś odpoczynek,cokolwiek.  Skończyło się na tym,że spacerowaliśmy przez cały czas. Mieliśmy szczęście, że nie złapał Nas deszcz. Ogólnie mam wrażenie, że chociaż trochę się prze de mną otworzył,  bo po rozmawialiśmy trochę o jego przeszłości. O tym dlaczego się zmienił.  Oraz o Jego ex i moim w sumie też. Zaczęliśmy też bardziej rozmawiać na temat tego,co mogłoby być z Nami w przyszłości. Nie wiem czy jeszcze Nam się uda spotkać w tym tygodniu,  bo muszę przyznać, że w sumie jestem już umowiona na praktycznie każdy dzień. A mam się spotkać w czwartek lub piątek,  w któryś dzień muszę się też zobaczyć z Tysia,  a i M (p) chce żebym znalazła dla Niego czas. A akurat teraz nie znajdę dla Niego czasu, no kurcze nawet jeśli chce to serio nie mogę no. Nie chcę Go zaniedbywać,bo to naprawdę dobry przyjaciel, a nawet najlepszy.  M już 3 raz o Niego dopytywal, ale gdy spytałam czy jest zazdrosny to nie oczywiście, że nie. Chociaż trochę chyba w rzeczywistości jest. W sensie traktuje Go jak konkurencję. Haha :D nic nie poradzę na to, że mam z tego powodu małą satysfakcję. Jakby nie patrzeć, nie jest zazdrosna osoba,której nie zależy, czyz nie mam racji? Jutro mam jechać po kartę sieciową, dzięki której powinnam mieć wifi na komputerze stacjonarnym, tym,który Młody mi złożył. Dopiero wtedy się przekonam,czy na serio działa. Jakoś komputer zawsze kojarzy mi się z tym, że jest wolny i się zacina, bo do tej pory tylko z takich korzystałam. Ale mówiąc szczerze miałam wtedy z 9 lat, a wtedy Młody nie znal się jeszcze na składaniu komputerów.  A Jego podobno chodzi bezproblemowo. Ehh... pech chce,że ok 16 a nawet wcześniej wszyscy wyjeżdżają, więc ja to się chyba zanudzę :/. Tysia jedzie z Matim, Gosiak z Adrianem,  a Monia do Paryża do Adama. Na dodatek M również wyjeżdża nad morze ok 10 sierpnia,więc stosunkowo za niedługo. Ciekawe,  czy tam kogoś pozna?  Hm... Ja natomiast dowiedziałam się o tym, że dopiero 30 sierpnia będzie lista osób,  które zostały przyjęte do (miejmy nadzieje ;) ) mojej przyszłej szkoły.  Jak Oni sobie to wyobrażają?  30 mam się dowiedzieć,  a 1 wrzenia jest rozpoczęcie,  co to jest? A jeśli nie zostałam przyjęta nie daj Boże to co? Mam być stratna rok? Nie jestem na to przygotowana i nie złożyłam papierów do innych szkół. Ok postaram się myśleć pozytywnie i mieć nadzieję,  że zostane przyjęta,  zyczcie mi powodzenia hehe :D może się przydać ;).

poniedziałek, 27 lipca 2015

"Pierwsza" randka ;)

Mamy dzisiaj iść z M na spacer, gdzieś na wieś,  ale nie taką typową.  Przynajmniej tak powiedział.  W ostatnim poście mówiłam Wam, że w czasie mojego wyjazdu sporo się zmieniło, a relacje z Nim również dodałam do tej listy.  Nie będę się powtarzać,  jeżeli jesteście ciekawi, jak to było to zapraszam do notki pt . "powrót", czy jakoś tak hehe :D. W każdym bądź razie powiedział,  że traktuje nasze spotkania, jak randki. Szkoda, że nie zacznie się na nich tak zachowywać,  kurcze czy to naprawdę jest takie trudne złapać dziewczyne za rękę? Skoro to są randki to dlaczego On tego nie zrobi? To jest właśnie typowe zachowanie nastolatków na randkach no i jeszcze parę innych ;-), no ale nie na naszym etapie. Jeżeli w ogóle można powiedzieć, że jesteśmy na jakimkolwiek etapie. Niektóre dziewczyny potrafią nawet zapytać chłopaka jaki naszą rozmiar bokserek od tak, a ja np. Podejzewam,  że nie będę potrafiła zapytać Go, jak długo spotykał się z dziewczyną,  zanim zostali parą.  No bo powiedział, że miał dziewczyne,  przez pól roku, czy tam rok. Nie sklamalby chyba w takiej sprawie, prawda? Z 2 strony wydaje mi się, że gdyby miał większe doświadczenie to byłby smielszy w stosunku do mnie. Powiedział, że kiedyś był bardziej bezpośredni, ale parę razy się na tym przejechał i już taki nie jest,  a ja przyznaje,  że to jest jedna z rzeczy,  która mnie w Nim urzekla. Był naprawdę dużo lepszym flirciarzem, kiedy rozmawialiśmy na gg, a potem,gdy już zaczęliśmy się spotykać na żywo to On przestał się tak zachować :(,a to wielka szkoda. Bo gdyby On był smielszy, ja nie musiałabym tego robić. Biorąc pod uwagę fakt,że do tej pory spotykałam się z chłopakami,  którzy mówili mi wprost co myślą ibco czują,  to ja nie mialam tego problemu,  żeby musieć się domyślać co chłopak o mnie myśli,  czy też czy cos to mnie czuje. To było dla mnie jasne, jak słońce,  ponieważ powiedzieli mi o tym wprost.  A pech chciał,  że pierwszy chłopak,  który spodobal się mi jest taki tajemniczy i zamknięty w sobie,  że nie mam pojęcia,  czy kiedykolwiek się przwde mną otworzy i powie mi sam z siebie co myśli i co czuje. Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek usłyszę od Niego komplement. Ahh... teraz wspominam chwilę, kiedy mówił mi ih mnóstwo, a raczej pisał niż mówił. Wtedy był dużo odwazniejszy. A to przecież chyba jest oczywiste, że my dziewczyny już tak po prostu mamy, że lubimy słyszeć komplementy, a już zwłaszcza od chłopców, którzy się Nam podobają.  Z atopsjii wiem, że takie komplementy są dużo więcej warte. Mam nadzieje, że po tej naszej sms-owej rozmowie bardziej się prze de mną otworzy i stanie się odwazniejszy oraz,  że wreszcie weźmie sprawy w swoje ręce. Trzymajcie kciuki ;).

sobota, 25 lipca 2015

Powrót do domu :)

Dzisiaj razem z rodzicami  wróciłam do domu, pogoda na powrót nie bardzo Nam dopisywała. Słońce strasznie grzało, z resztą nadal to robi. W mieszkaniu jest ok 30 stopni, więc można się ugotować :/. W czasie trwania wyjazdu wydarzyło się parę bardziej istotnych rzeczy o którym chętnie Wam opowiem. Jeśli jesteście ciekawi to słuchajcie :). Zacznę może od tego,że zakopałam topór wojenny z tatą, przynajmniej na razie. Przez pierwsze 3 dni nie odzywaliśmy się do siebie, no chyba,że z konieczności, jak np. podaj mi cukier, czy coś w tym rodzaju. Wtedy nie mogliśmy się ignorować. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać normalnie, tzn. na początku udawał obrażonego (mimo,że to ja mam powody do obrażania się,a nie On), ale kiedy zobaczył,że zaczęłam normalnie się z Nim komunikować to odpuścił. Nie chciałam już dłużej tego ciągnąć, a przynajmniej nie na wyjeździe. Teoretycznie to tak całkiem to się nie pogodziliśmy, bo nawet nie gadaliśmy na temat, czemu w ogóle do tej sprzeczki doszło. Wolę zostawić "pranie brudów" w domu. Jeszcze nie wiem,więc kiedy z Nim pogadam, ale na pewno to zrobię. Druga sprawa, która się zmieniła to to,że nareszcie zebrałam się na odwagę i szczerze pogadałam z M, co prawda za pomocą sms, ale to i tak postęp. Powiedział,że nasze spotkania uważa za randki, oraz,że Mu się podobam <3. Powiedział to. Nie wiem, w jaki sposób zmieni to nasze relacje i czy w ogóle to zrobi, ale przynajmniej mam pewność,że nie myśli o tym,że spotykam się z kimś innym. Jeśli chodzi o książkę "Ciemniejsza strona Greya" to zostało mi nie całe 100 stron. Sporo się w tej książce wydarzyło, ale w tym momencie mam na brzuchy nagrzany laptop i się gotuję, więc nie mam czasu na tak rozległe rozpisywanie się. Młody próbuje naprawić mi komputer, złożył go już i instaluje sterowniki. Niestety tak się przyzwyczaiłam do laptopa, że kompletnie zapomniałam o tym,że na komputerze muszę mieć przewodowy internet, no chyba,że kupię kartę cieciową, ale brat mówi,że net przez wifi będzie wolniejszy. A mi przecież zależy na tym,aby sprawnie działał. W sumie to szybkość neta z wifi na laptopie mi wystarczała, ale nie mam pojęcia,czy komputer nie jest bardziej wymagający. Muszę do niego jeszcze dokupić monitor i myszkę,żeby mieć swoje, bo teraz Młody zabrał te sprzęty rodzicom. Jeśli chodzi o moich przyjaciół to utrzymywałam z Nimi wszystkimi kontakt. Zadzwoniłam do każdej z Nich i do M(p) także. Co prawda zasięg był beznadziejny, ale jakoś udało mi się z Nimi skontaktować. Mam zamiar zamieścić tu parę zdjęć z wyjazdu, więc będziecie mogli zobaczyć, jak to wyglądało. Ale to już w następnym poście. Bye ;).

niedziela, 19 lipca 2015

Zmiana planów?

Mama przed chwilą mi oświadczyła,że jednak Młody zostanie sam w domu, a ja jeśli chcę to mogę pojechać z Nimi. Co ja mam teraz zrobić? Teoretycznie komputer może zostać złożony w przyszłym tygodniu. Będę też musiała zrezygnować z piżama party, ale przynajmniej gdzieś wyjadę,prawda? Przez ten tydzień będę mogła wypocząć na świeżym powietrzu. Obawiam się jednak tego, jak w ciągu tego wyjazdu będą wyglądały moje relacje z tatą. Wciąż mam do Niego żal o niezłożenie życzeń i traktowanie mnie jak dziecko. Wątpię,żeby się czegoś nauczył przez te parę dni. Przeprosić nie ma zamiary, bo jest zbyt uparty. Ehh...sama nie wiem. Chyba,że po prostu przemilczymy cały wyjazd, zupełnie tak jak by było w domu. Ciekawi mnie czy Jego chociaż w połowie gryzie to tak jak mnie. A może w ogóle Go to nie obchodzi? Ta opcja jest bardziej bolesna, ale możliwa. Skoro jednak mam szansę wypocząć na świeżym powietrzu to mam zamiar z tego skorzystać, więc zaraz wezmę się za pakowanie. Oprócz tego muszę pościągać sobie książki i muzykę na telefon. Tam nie będzie internetu, więc nie będę miała jak uzupełniać bloga. Tak więc do zobaczenia za tydzień ;*.

Jest nadzieja :)

Wracam z pokoju Młodego,  miałam rację wystarczyło poczekać na lepszy moment ;). W kwestii wyjazdu, klamka zapadła. Zostaje w domu z bratem. Naprawdę chciałam pojechać, ale niestety żadnymi siłami nie udało mi się Go przekonać. Nie jest jeszcze pełnoletni, więc nie może sam zostać w domu, rodzice powiedzieli jasno i wyraźnie, że wyłączą internet i na tym się skończy. Jedyną możliwością, aby mógł zostać, było przekonanie mnie abym zrezygnowała z wyjazdu. Zawarliśmy więc umowę, ja zostanę z Nim w domu, oczywiście będę gotować, sprzątać itd, w zamian za to On w ciągu tego tygodnia złoży mi komputer. Muszę przyznać, że siedzenie przez parę godzin na niewygodnym krześle, by coś obejrzeć ( w sensie z napisami, niestety nie zawsze potrafię nadążyć i muszę zatrzymywać,aby zdążyć przeczytać), ale postaram się coś wykombinować np. zmienić położenie klawiatury itd.Aha właśnie uświadomiłam sobie,że będę musiała jeszcze dokupić myszkę, bo niestety w stacjonarnym nie ma tak dobrze, jak w laptopie. A szkoda, bo ja wolę korzystać z takiej "myszki",jest to dla mnie jakieś wygodniejsze. Przyzwyczaiłam się.
Jest jeszcze 1 plus tego, że zostaję w domu. Rozmawiałam z mamą i pozwoliła mi zrobić piżama party. Tym razem mogłabym zaprosić więcej niż 1 osobę. Biorąc jednak pod uwagę fakt,że nie mam materaca, a na moim łóżku zmieścimy się najwyżej we 3 to musiałabym zrezygnować z jednej osoby, a przecież to byłoby okropne z mojej strony nie zaprosić jednej z Nich, mimo, że z resztą bym się bawiła. Nie, no tak nie mogę zrobić, nie jestem taka, a to byłoby podłe. Jesz w sumie jeszcze jedna możliwość. 2 z Nas spałyby w pokoju rodziców. Najprawdopodobniej byłabym to ja i Ktoś jeszcze. No to byłoby rozwiązanie. Właśnie też z tego względu chciałabym,żeby Młody złożył mi ten komputer jak najszybciej. Wtedy mogłybyśmy sobie obejrzeć jakiś film, może horror bez zacinania, a na laptopie nie jest to możliwe. Pytałam dziewczyn, czy nie mogłyby zabrać swojego, ale Tyśka automatycznie odpowiedziała,że rodzice się nie zgodzą, a Gosia,że musiałaby zapytać. Co do Moni, to nic nie powiedziała,więc pewnie nie jest to możliwe. Do tej pory tylko 1 urządziłam taką imprezę, wtedy byłyśmy we 2 z Tyśką. Nie wiem jaj Jej, ale mi się podobało. zawsze marzyłam o organizowaniu czegoś takiego, lecz przez bardzo długi czas nie miałam własnego pokoju, więc nie było to możliwe. A teraz jak raz zaprosiłam Justynę, to rodzice mówili,że nie czuli się zbyt komfortowo z związku z tym,że Ktoś u mnie był. Biorąc pod uwagę fakt,że teraz Ich nie będzie, to świetna okazja. Nie wiem, tylko co Młody na to. Ale teoretycznie Go o pozwolenie nie muszę prosić. Zobaczymy, czy to wyjdzie, jak na razie to skupię się na złożeniu komputera. 

Czy warto ratować ?

Hej Kochani, dzisiaj mam beznadziejny humor i sądzę, że sami za chwile to odkryjecie. A mianowicie,  wiem że dla niektórych może się to wydawać blahym problemem,  ale dla nie taki mały to on nie jest.  Strasznie mi się dzisiaj nudzi w domu. Wszystkie moje przyjaciółki mają plany na dzisiaj,  więc nie mogę liczyć na Ich towarzystwo,  a jeśli chodzi o M to nie wiem czy to z powodu mojego dzisiejszego nastroju ale zaczyna mnie denerwować to w jaki sposób mnie traktuje i aktualnie mam Go za tchorza. Sama też nim jestem, ale to już inna bajka ;). Chciałabym obejrzeć sobie cos na laptopie,  ale nie mogę,  ponieważ nie dość, że już od dłuższego czasu zacinaja mi się filmy to jeszcze wczoraj sam się wyłączył, prawdopodobnie z przegniania i obawian się,  że dzisiaj stanie się to samo. Wiem też,  że to nie jest drobnostka i może mieć skutek na procesor i inne części na przyszłość, więc wole nie ryzykować. Przeszukalam internet w poszukiwaniu podkładki chłodzącej pod niego, ale wybór jest ogromny, a na dodatek na żadnej stronie nie ma opinii ludzi,  którzy naprawdę wyprobowali ten sprzęt. A mam taką zasadę, że opinie producentów dzielę przez 5. Wiadomo,  że zachwalaja nawet totalne badziewie,  żeby to sprzedać,  tyle że potem to klient ma  tym problem.  Mój brat,  który zna się na tych rzeczach lepiej niż ja, dzisiaj kompletnie mnie olal. Jakiś tydzień temu zaproponował,  że złoży dla mnie komputer stacjonarny,  co prawda nie jest on mój,  ale jak narazie stoi w moim pokoju, a zanim poklucilam się z taką zapytałam Go czy jeśli Młody by go złożył to czy ja mogłabym z niego korzystać. Powiedział,  że tak. Mój brat natomiast powiedział, że nie bardzo chce mu się składać ten komputer,  więc moja nadzieja zniknęła, tak szybko, jak się pojawiła. Sama kompletnie się na tym nie znam, więc na dodatek mogłabym coś popsuć.  Powiedział żebym zainwestowała w monitor do komputera, to wtedy pogadamy,  ale ja żeby mieć pewność wolałbym żeby On najpierw mi go złożył,  sprawdzilabym czy odpowiednio działa z monitorem rodziców,  a potem kupilabym swój. Przyznaje,  że zdecydowanie bardziej wolę korzystać z laptopa, siedzieć wygodnie na łóżku i oglądać filmy,  lecz mogę szczerze stwierdzić,  że jestem zdesperowana ;), ponieważ są wakacje,  najlepszy czas na nadrobienie zaległości w serialach, filmach itd. Szkoda mi marnować ten czas. Chciałam kupić tablet, ale niestety mnie na niego nie stać.  Taki jaki mi się podoba i jest na serio dobry kosztuje ok 500 zł,  a ja mimo, że obecnie pracuje wydaje 100 zł miesięcznie na telefon i KKM, więc nie zostaje mi dużo.  Sądzę że na ten monitor to jeszcze byłoby mnie stać, więc jeśli nie ma innego wyjścia to będę musiała jakoś przeblagac mojego brata. Ehh... dzisiaj gra w jakąś grę z kolegą,  przeszkadzam Mu, wkurza się i dlatego mnie olewa. Trafiłam na zły moment,  ale jeśli będę cierpliwa to, może nadejdzie bardziej odpowiedni.

sobota, 18 lipca 2015

Wreszcie się udało ;)

Spotkanie we 4 w końcu się udało. Siedzimy w macu, gadamy i śmiejemy się,  tak jak nie było już od lat. Mówiąc szczerze to ostatnim razem udało Nam się spotkać w tym komplecie ponad rok temu na moich urodzinach. Wtedy jednak atmosfera była zupełnie inna. W sumie to przynajmniej z połowę urodzin przegadalam z moim chłopakiem ( obecnie moim ex) i taką koleżanką z podstawówki- Klaudią. Przyznaje że jednak trochę inaczej niż  sobie to wyobrażalam, miałam nadzieję że wyjdziemy w plener i porobimy zdjęcia na pamiątkę, jakby nie patrzeć to było dosyć duże wydarzenie (przynajmniej dla mnie ) i miałam nadzieję na przynajmniej jedno pamiątkowe zdjęcie. Skończyło się jednak na tym,że przesiedzialysmy parę godzin w macu i tyle. Przyznaje że tego dnia było wyjątkowo gorąco, a nawet duszno, nic więc dziwnego że w nocy padało. Ale to nie ważne spotkanie uważam za udane. Na dodatek miałyśmy okazję poznać chłopaka Gosi, jak dla mnie wygląda na sympatycznego i wesołego, w sensie taki śmieszek trochę, ale najważniejsze że Gosiak jest szczęśliwy :). W sumie to zdałam sobie sprawę z tego, że jednak trochę odstaje od tej grupy :/. W końcu wszystkie są szczęśliwie zakochane w szczęśliwych związkach,  co mnie bardzo cieszy, bo chce dla Nich jak najlepiej.  Ale jakby nie patrzeć byłam wczoraj jedyną singielka siedząca przy tamtym stole. Nie czułam się wyobcowana, bo wśród Nich to niemożliwe ;), ale zauważyłam, że trochę mnie wyprzedziły. Jakby nie patrzeć to nawet,gdy byłam w związku to nie byłam zakochana. Bardzo ciekawi mnie, co to jest za uczucie, ale jakoś nie mam szczęścia tego doświadczyć. Jedyny chłopak jaki zaczął mi się podobać,  nie wyraził się jasno kim dla Niego jestem?  Dlatego też intuicyjnie wycofałam się z tego trochę,  aby się nie zawieść.  Jednak muszę przyznać sama przed sobą, że dosyć często o Nim myślę. Nawet napisałam 2 piosenki o uczuciach do Niego, jedną z nich zamieściłam, więc jeżeli jesteście ciekawi to zapraszam do notki o tytule- piosenka. Tyle razy już chciałam z Nim na ten temat pogadać,  ale za każdym razem kiedy już spotkamy się twarzą w twarz jakoś zapominam języka w gębie. Jestem wściekła na samą siebie za to że nie mam tyle odwagi,  ile bym chciała,  a biorąc pod uwagę fakt, że On chyba też nie bardzo to stoimy w miejscu od jakiś 3 miesięcy,  no może odliczajac ze 2 tygodnie podczas których poznawalismy się jedynie na gg. Ok to ja kończę właśnie spojrzałam na zegarek i nie podoba mi się to, co widzę. Jest naprawdę późno, a ja nie jadłam jeszcze śniadania, więc żegnam się z Wami i do zobaczenia w kolejnym poście, mam nadzieję ;).

piątek, 17 lipca 2015

Piosenka :)

Cześć, wiem,że większości może wydawać się to dziwne, ale już tak mam,że jeśli dużo o czymś myślę to powstaje z tego piosenka. Co prawda moje piosenki są dość amatorskie, bardziej przypominają wiersze, gdyż niestety nie potrafię grać na żadnym instrumencie, więc nie mają one prawdziwej melodii. Tylko taką, która sama pojawia się w mojej głowie. Być może kiedyś dam radę zamieszczać je wraz z podkładem, na razie jednak przedstawię jej tekst. Mam nadzieję,że Wam się spodoba ;) .

" Chcesz ze mną być ? "

Siedzę na tarasie i piszę to co czuję
Czy chciałbyś usłyszeć co mi serce dyktuje?
Zbierz się na odwagę, może twoje coś powie
Jeżeli posłuchasz, będziesz znał już odpowiedź.

Ref: Gdy widzę uśmiech twój to uśmiecham się
        Kiedy przytulasz mnie, me serce ściska się
                         Chcę móc poznać Cię i dowiedzieć się czego chcesz
                               Gdy wspominam wspólne chwilę w brzuchu mam motyle
           Jak gdzieś zabierasz mnie, wtedy raduję się
            I wciąż czekam na jakiś znak,który powie mi
Czy chcesz ze mną być?

Jesteś tajemniczy, a to jest dla mnie nowe
Po raz pierwszy przy kimś odbiera mi mowę
Gdy patrzę w twe oczy, nie umiem nic wyczytać
Czy dasz mi podpowiedź? Bym nie musiała pytać.

Ref:  Gdy widzę uśmiech twój to uśmiecham się
        Kiedy przytulasz mnie, me serce ściska się
                         Chcę móc poznać Cię i dowiedzieć się czego chcesz
                               Gdy wspominam wspólne chwilę w brzuchu mam motyle
           Jak gdzieś zabierasz mnie, wtedy raduję się
            I wciąż czekam na jakiś znak,który powie mi
Czy chcesz ze mną być?

Mam wrażenie,że ukrywasz się
Coraz bardziej przede mną zamykasz i
Nie masz zamiaru otworzyć drzwi
Ile mam jeszcze czekać,aż się złapiemy za ręce?
I znajdziemy prawdę w mojej piosence
Wtedy dowiesz się, co naprawdę czuję gdy...

Ref:  Gdy widzę uśmiech twój to uśmiecham się
        Kiedy przytulasz mnie, me serce ściska się
                         Chcę móc poznać Cię i dowiedzieć się czego chcesz
                               Gdy wspominam wspólne chwilę w brzuchu mam motyle
           Jak gdzieś zabierasz mnie, wtedy raduję się
            I wciąż czekam na jakiś znak,który powie mi
Czy chcesz ze mną być?

czwartek, 16 lipca 2015

Historia z happy endem ;-)

Hej, ja to czasami serio jestem nieźle roztargniona ;-) , wyobraźcie sobie,że kiedy w poprzednim tygodniu byłam w pracy to zostawiłam w niej dokumenty po, które dzisiaj musiałam wrócić. Na szczęście zostawiłam je na recepcji pracowniczej, więc czekały na mnie. Głupi ma zawsze szczęście nie? Haha :-D . Zmieniając jednak temat to chyba w końcu udało mi się odzyskać kontakt z resztą przyjaciółek, nie tylko z Tysią, ponieważ jutro we 3 wybieramy się na piwo, gdzieś na rynek, pojęcia nie mam gdzie, bo jeszcze nigdy tam nie byłam, a potem możliwe,że pojedziemy do mnie, bo w sumie ostatnio siedziałyśmy u Tyśki, a u Gosiaka bawiłyśmy się już nie jeden raz zarówno na urodzinach, grillu, czy też sylwestrze. W sobotę natomiast mamy zobaczyć się we 4, całą paczką razem z Monią po tylu latach. Haha jakby na to nie patrzeć to ostatnio się to udało w gimnazjum. Co prawda widziałyśmy się też w 1lo, ale we 3, bo Gosia nie dała wtedy rady się z nami spotkać. Ale mam nadzieję,że tym razem będzie inaczej. Spotkamy się i będziemy się świetnie razem bawić, tak jak za starych dobrych czasów.W sumie to jeszcze nie wiemy gdzie pójdziemy, ani, co będziemy robić, ale za to po powrocie może udałoby się coś obejrzeć na moim laptopie. Filmy z internetu się zacinają, gdy procesor się nagrzeje. Dziewczyny mają pobrać jakieś filmy, zobaczymy,może akurat będzie się dało obejrzeć.
Rozmawiałam dzisiaj z M, okazało się,że jednak złożył mi życzenia urodzinowe, sama nie wiem dlaczego ich nie zauważyłam wcześniej, ale ważnie,że pamiętał. Próbowałam Go tak delikatnie podejść, by zbliżyć się do tematu Nas, ale wyjątkowo umiejętnie wybrnął i zmienił temat, a ja nie miałam,jak tego drążyć. W sumie to dzisiaj mija 3 tydzień od kiedy widzieliśmy się po raz ostatni, lecz tym razem nie z mojej winy. Proponowałam Mu spotkania kilka razy, ale jakoś tak nigdy się nie złożyło :/. Cóż tak bywa. Z resztą wciąż nie wiem, czy nasze spotkania to randki, czy też nie..ehh, ciekawe kiedy się dowiem.
Czuje się, jak w czasie trzęsienia ziemi, tata z młodym wiercą w ścianie obok, bo podobno montują jakiś sprzęt treningowy. Kilka dni temu posprzeczałam się z Nim, w sensie z ojcem ( na słowa "tata" nie zasłużył swoim zachowaniem), cały czas traktuje mnie, jak dziecko,którym już przecież nie jestem. Narzeka na brak szacunku, kiedy tylko zacznę Mu mówić na "ty" ( a ja nie robię tego specjalnie, po prostu mam taki zwyczaj i już, powiem tato raz a potem jadę dalej, nie będę przecież powtarzać tego słowa co parę sekund, bo nie mam 5 lat), a dla Niego oznacza to brak szacunku. Ma jakiś kompleks na tym punkcie. Jego duma nie pozwoliła Mu nawet na złożenie mi życzeń urodzinowych (czyż to nie jest typowo gówniarskie zachowanie ? ), mimo,że ja nie dość,że zawsze pamiętam to jeszcze składam Mu życzenia z okazji nie tylko urodzin, ale także imienin i dnia ojca. Na serio wydaję mi się,że nie zasłużyłam sobie na to. Teraz znowu rozpieszcza synka, bo uświadomił sobie,że tylko On mu pozostał, Mówię poważnie, czuję jakbym straciła tatę, a On stracił córkę. Nie wiem na jak długo, ale zawsze ja muszę odpuszczać i Go przepraszać,żeby między Nami była zgoda. Za bardzo się do tego przyzwyczaił i teraz właśnie tego oczekuje. Lecz tym razem nie mam zamiaru Go przeprosić, przynajmniej pierwsza nie wyciągnę ręki, ponieważ trudno mi się do tego przyznać, ale naprawdę mnie zawiódł, tak jak jeszcze nigdy przedtem. Nie wiem, co robić, źle się z tym czuje, ale postanowiłam,że tym razem nie odpuszczę. Jeszcze będzie tego żałował, bo jestem Jego jedyną córką, może nie typową "córeczką tatusia", ale zawsze mieliśmy dobry kontakt, aż do teraz. Jak na razie minęły ze 4 dni od, kiedy nie zamieniliśmy ze sobą nawet jednego słowa, kiedy jednak ta kłótnia przejdzie chociaż trochę i zaczniemy się normalnie komunikować to zamierzam mówić Mu "ojcze", aż Mu się odechce "szacunku". Po za tym sądzę,że na słowo "tato" trzeba sobie zasłużyć. Jak On może wymaga c ode mnie szacunku, jeśli nie ma go do mnie? Ahh... nawet nie chcę mi się dalej drążyć tematu, bo automatycznie psuje mi się humor. Muszę postarać się skupić na pozytywach ( mimo, że z natury do optymistek nie należę). Jutro spotkam się z przyjaciółkami i w sobotę także. Mimo,że nie mamy jasno określonego układu to w końcu rozmawiam z naprawdę fajnym chłopakiem. Haha...rozpisałam się bardziej, niż planowałam na początku, ale to dobrze, bo oznacza,że wracam do formy ;-) . Pozdrawiam :*.

środa, 15 lipca 2015

Odwiedziny :-D

Dzisiaj postanowiłam odwiedzić babcie i dziadziusia. Pomogłam Jej trochę z telefonem, bo kupiła sobie dotykowy, ale i tak muszę przyznać, że bardzo dobrze sobie radzi. A tak z innej beczki założyłam instagrama, M i Tysia ciągle mnie do tego namawiali, aż w końcu Im się udało ;-) . Hm... kurcze jakoś nie mam dzisiaj weny za bardzo, więc może ewentualnie zamieszcze jeszcze później moją piosenkę, ale jeszcze zobaczę.

Wprowadzenie i krótkie przywitanie ;)

Cześć :-) , prowadzę bloga już od jakiś 3 lat, ale na tej stronie jestem nowa. Nie wiem z jakiego powodu, ale nie mogę zalogować się na mojego poprzedniego bloga ;-( . Czy to wina ich strony, czy mojego laptopa sama nie wiem, bo o dziwo na telefonie wszystko działa. Bloga będę prowadziła w formie pamiętnika. Można powiedzieć,że to taka moja prywatna autobiografia ;-). Uwielbiam pisać, sama nie wiem czemu,ale sprawia mi to przyjemność :-). Jest to moje hobby, tak jak i muzyka. Mam nadzieję,że od czasu do czasu Ktoś tu zajrzy ;-) . Jeśli tak się zdarzy to życzę miłego czytania i pozdrawiam :*.