wtorek, 28 listopada 2017
Skąd ja to wiem?!
Czy też tak czasami macie, że z jakiegoś powodu macie absolutną pewność co do tego, że Ktoś popełnia błąd pomimo tego, że sami nie przeżyliście czegoś podobnego? Ale może zacznę od początku. Moja koleżanka Doris ma chłopaka od 3 tygodni. Nie wiem co sądzicie na ten temat, ale ja uważam, że to nie jest długo. Przez jakieś przykre doświadczenia z przeszłości o których niewiele wiem jest bardzo, ale to bardzo nieufna w stosunku do Niego. Wydzwania do Niego i pisze. Dopytuje czy On przypadkiem nie ma kogoś na boku, dając Mu z ten sposób jasny komunikat, że Jej zależy. A jak wiadomo nie od dziś faceci z reguły wolą gonić króliczka, niż go złapać. Później ta "zdobycz", że się tak wyrażę przestaje być wyzwaniem innymi słowy przestaje być interesująca. A jawne okazywanie zazdrości jest poważnym błędem na tym etapie związku, tym bardziej, że facet Ją olewa. Nie przyjeżdża, pomimo tego, iż byli umówieni, nie odbiera i nie odpisuje. A Ona rzecz jasna szuka tego kontaktu mimo wszystko. Robi Mu wyrzuty itd. Zupełnie jak by nie wiedziała, iż to przyniesie zupełnie odwrotny skutek. Niemal każdy facet potrzebuje wolności, swobody (i nie tylko facet). Nie można Go zamykać jak w jakiejś klatce, odbierać Mu przestrzeni i wiecznie wyrzucać, że wszystko robi źle. Już nie wspomnę o tym, że według mnie to jest taki typowy typ kobieciarza, który będzie Ją przetrzymywał do momentu, aż Ona pęknie, a On wtedy dostanie to czego chce. Martwię się o Nią, ponieważ jak na tak krótką znajomość to dość mocno się zaangażowała. A sama mi powiedziała, że wie (nie wiem skąd), że był już taki okres, że miał kilka dziewczyn na boku. Ja znam ten typ. Nie odzywa się przez jakiś czas, przeczekując najgorsze, a potem wyskakuje jak filip z konopi. Zachowując się tak jak gdyby nigdy nic się nie stało. Ale manipulant z Niego jest straszny, bo wie doskonale co Ona chce usłyszeć i to mówi. Przez co nie jeden raz już Mu się upiekło. I teraz nie jestem pewna co powinnam Jej powiedzieć, ponieważ jest bardzo wrażliwa. Jeśli powiem Jej wprost, że według mnie to jest po prostu taki typ i nie ma sensu zawracać sobie Nim głowy to będzie Jej przykro, ale z drugiej strony może oszczędzę Jej zawodu, jeśli tego nie zrobię to i tak nie trudno się domyślić, że gościu ewidentnie nie traktuje Jej poważnie i prędzej czy później Ją zrani. Prawdę mówiąc jestem trochę w kropce, gdyż nie bardzo potrafię siedzieć bezczynnie, ale z drugiej strony nie zawsze warto się wtrącać. Co Wy byście mi doradzili? Jak sądzicie czy Doris postępuje słusznie? A może to ja się mylę. Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)