Tak,tak dobrze słyszeliście, w reszcie Komuś udało się mnie do niego wyciągnąć ;). A tą osobą jest Kto inny jak nie Monia :). Mamy iść we 4 Ona, taka Patrycja,której nie znam za dobrze, ale widziałam się z Nią parę razy, więc nie jest mi zupełnie obca, ( ponoć też idzie pierwszy raz, więc sama nie wiem, ale jakoś tak mi trochę lepiej z tą informacją ;)) dziewczyna której żadna z Nas nie zna (prócz Moni) no i oczywiście ja :P. Zastanawiam się nad tym jak będzie, a szczerze mówiąc to wydaję mi się, że myślę o tym zdecydowanie za dużo. Ale jakoś tak, jestem podekscytowana tą imprezą i nie mogę skupić się na niczym innym. Ciekawa jestem praktycznie wszystkiego, jaka będzie muzyka, atmosfera, specjalnie andrzejkowe niespodzianki itd. Mówi się, że najważniejsze jest towarzystwo, prawda? Wtedy, kiedy idzie się z fajnymi ludźmi to człowiek z reguły dobrze się bawi. Dlatego cieszę się, że przeżyję "inicjację klubową" idąc z przyjaciółką. Jasne, że równie dobrze by było gdybyśmy poszły naszą paczką, ale to niestety niemożliwe, no a przynajmniej nie tym razem, może innym razem wyjdzie ;), i hope so.
Mój kochany przyjaciel niestety ma przez to focha, ehhh nie za bardzo potrafi zrozumieć, że to ma być babski wypad. Nie może zrozumieć, że sobie nie życzę, aby robił za mojego ochroniarza. Owszem słyszałam bardzo dobrze co mówił, ale jakoś nie specjalnie chce mi się wierzyć w to, że poszedłby z jakąś inną laską zostawiając mnie samą, lub tym bardziej "pozwolił" mi zatańczyć z jakimś innym gościem. Jest milusi z natury, ale wygląda dosyć strasznie dla osób, które Go nie znają ;). Taki duuuuży się wydaję, gdy stanie przed tobą, hehe w sumie idealna ochrona przed natrętami ;)., ale przed jakimiś fajnymi kolesiami także.Ale za to wymusił na mnie obietnicę, że kiedyś razem pójdziemy.
Dzisiaj na szczęście Monia także zgodziła się ze mną pojechać po buty. Bo naprawdę nienawidzę robić zakupów sama, jakoś tak potrzebuję towarzystwa ;). W zeszłym tygodniu byłam w galerii krk i bonarce i wyobraźcie sobie, że albo nie ma fasonu, a jeśli już jest to nie ma rozmiaru .No i tak to właśnie wygląda. A już zaczęły się przymrozki, a za niedługo będzie prawdziwa zima, nie mogę zostać bez butów. Dlatego nie za bardzo wiem, co zrobię, jeśli tam nie kupię. Tym bardziej, że nie mamy dużo czasu, gdyż już o 19.30 jesteśmy umówione, że pojedziemy po tą Jej koleżankę. No dobrze to ja kończę, trzymajcie kciuki, aby wszystko pięknie wyszło i żebym miała Wam do opowiedzenia relacje z imprezy w jak najlepszym humorku ;) Pozdrawiam :*
sobota, 28 listopada 2015
czwartek, 19 listopada 2015
Shadowhunters
Hej :) pewnie już wiecie jak bardzo uwielbiam serię książek "Dom Nocy" oraz co myślę o filmie na ich podstawie ;), wyobraźcie, więc sobie moje zdumienie,gdy dowiedziałam się o tym,że powstanie serial na ich podstawie. Czytałam plotki na ten temat już od jakiegoś czasu, jednak dopiero niedawno przekonałam się o tym,że to prawda. Serial startuje 12 stycznia 2016r. ( w Stanach oczywiście), więc w sumie nie wiem,kiedy spodziewać się serialu po polsku. Już nawet nie mówię o lektorze, bo podejrzewam,że jeśli się pojawi to dopiero za jakieś 2,3 lata, a ja...cóż nie mam tyle cierpliwości ;p. Liczę,więc na to,że Ktoś szybciutko przetłumaczy odc i wrzuci na neta. A tutaj wrzucam Wam zwiastuniki.
Ciekawa jestem czy Wy tak jak i ja już nie możecie się doczekać,by go obejrzeć. Dajcie znać w komentarzach, a i jeśli dowiecie się kiedy bd w Polsce to też mi napiszcie plis :*
sobota, 14 listopada 2015
Powrót do przeszłości :D
Cześć w poprzedniej notce napisałam Wam o mojej pierwszej bff i że postaram się odnaleźć ten post,no cóż o to on, życzę miłej lektury ;).
Hej
, znacie to uczucie, kiedy zdarzy się w waszym życiu coś, co sprawia, że wraca Wam tyle wspomnień? Hehe ja właśnie teraz tak się czuję, ponieważ dzisiaj tak z głupia weszłam na fb i zobaczyłam taką koleżankę z podst., wczoraj młody dodaj mnie do znajomych hehe ( przypomniał sobie o siostrze
) , no i wyświetlili mi się Jego znajomi, weszłam na profil takiej jednej dziewczyny, która chodziła z Nim do podstawówki i instynkt mi podpowiedział żebym weszła na Jej znajomych, więc tak zrobiłam.Zgadnijcie Kogo znalazłam? Może zacznę od początku, kiedy chodziłam jeszcze do podst. poznałam jedną dziewczynę z klasy mojego brata, miała na imię Dominika ( z reszta wydaje mi się, że kiedyś już o Niej tu pisałam ), mimo, że była ode mnie młodsza o 2 lata, jakoś szybko znalazłyśmy wspólny kontakt, szybko okazało się, że mieszkamy w tym samym bloku, dzieliły Nas klatki haha i nie raz nawet przechodziłyśmy przez strych, żeby nie marznąć na polu
. Byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami, jakoś zawsze traktowałam Ją jak młodszą siostrę, haha gdybym miała zacząć opowiadań przez co przeszłyśmy, to musiałabym wyczerpać limit pojemności tego bloga
. W każdym bądź razie, potem wyjechała z mamą do Londynu, na początku utrzymywałyśmy kontakt za pomocą gg i nk, raz nawet przejechała do Polski i udało Nam się zobaczyć, ale potem wróciła
. Muszę przyznać, że bardzo to przeżyłam, jednak to była moja pierwsza przyjaciółka, wiec nostalgiczne uczucie zawsze pozostanie
. Zawsze jednak pocieszała mnie myśl, że i tak miałam wielkie szczęście zaprzyjaźnić się w tak młodym wieku, bo nie każdy ma to szczęście. Zawsze wiedziałam, że nigdy o Niej nie zapomnę, teraz także to wiem
. Wspomnienia pozostaną za zawsze. W każdym bądź razie kontynuując, po tym jak wróciła do Londynu, pisałyśmy na gg, lecz kontakt dosyć szybko się urwał i tak trwało do dzisiejszego dnia. Szczerze mówiąc to już pogodziłam się z tym, że nigdy się nie zobaczymy, ani możliwe, że nawet nie popiszemy, ale bardzo cieszy mnie fakt, że byłam w błędzie. Cieszę się, że mogłam usłyszeć, że u Niej jest wszystko w porządku ( często się nad tym zastanawiałam co u Niej słychać ) , już dawno pogodziłam się z faktem, że do Polski nie wróci ( bo proszę Was, Kto by wrócił, gdyby miał szansę zostania gdzie indziej ? ) , ciekawa jestem, czy jeszcze kiedyś uda Nam się zobaczyć, w końcu za niedługo Ona również tak jak i Ja będzie już pełnoletnia i sądzę, że to od Nas zależy, czy kiedyś uda Nam się spotkać
. Z resztą jak na razie to po prostu się ciesze, że bd mogły pogadać od czasu do czasu
. Haha właśnie mi się coś przypomniało, pamiętam,że kiedyś obiecałam Jej, że wezmę sobie ma 3 Dominika i właśnie dotarło do mnie, że tak zrobiłam haha XD. Obie zawsze interesowałyśmy się muzyką i kochałyśmy śpiewać XD, ale byłyśmy wtedy jeszcze dziećmi, więc wiadomo, że planowania zostania piosenkarkami itd , spalił na panewce
Hej
Nowa przyjaciółka :D
Właśnie wróciłam ze spotkania z Sarą i jestem w tak wielkiej euforii,że postanowiłam się z Wami tym podzielić. No ale od początku. Sarę poznałam z jakieś nie całe 2 miesiące temu,ale jakoś tak wyjątkowo złapałyśmy kontakt od samego początku. Była pierwszą osobą jaką poznałam w grupie teatralnej i najbardziej Ją polubiłam. Nie rozmawiałyśmy jakoś specjalnie dużo,ale już po chyba z jakiś 2 spotkaniach dowiedziałam się,że mamy podobne wspomnienia i w ogóle jesteśmy podobne. W sumie tak dłużej pogadać udało Nam się przed zajęciami,kiedy to próba dla młodszej grupy się przeciągała. Wydaję mi się,że chyba tego samego dnia po zajęciach zaproponowała,że mnie podwiezie,gdy dowiedziała się,że mieszkami blisko siebie.Od tego dnia zaczęłam jeździć z Nią i Jej rodzicami oraz jeszcze jedną koleżanką,która też mieszka nieopodal. Ja tak z głupia zapytałam czy byśmy się nie spotkały w któryś weekend,żeby pogadać, pochodzić po sklepach itd, no wiecie takie typowe "dziewczyńskie" rzeczy. A Ona powiedziała,że to dobry pomysł i że kiedyś się umówimy. W sumie to już kiedyś miałyśmy się spotkać w weekend,ale tak się złożył,że ja akurat nie dałam rady i nic z tego nie wyszło. Parę dni temu dowiedziałam się,że nie będę mogła dłużej uczestniczyć w zajęciach teatr., a tak się złożyło,że Sara poprosiła mnie żebym dała Jej znać co będzie się działo na zaj. podczas Jej nieobecności. Bo tak się złożyła,że Ona razem z Karoliną (koleżanką z zaj.teatr.) pojechały na coś w rodzaju zielonej szkoły, a chciała wiedzieć, co wymyśli dla Nas Marlena. Napisałam Jej wszystko na fb,ale także powiedziałam,że niestety to jest pożegnanie,gdyż musiałam zrezygnować,ale napisałam także szczerze,że Ją polubiłam i nie chce stracić z Nią kontaktu, a Ona powiedziała,że także tego nie chce, więc umówiłyśmy się na dzisiaj. Kiedy wreszcie doszło do spotkania, to przyznaję,że trochę się na początku martwiłam, a może nie martwiłam,ale miałam pewne obawy,co do tego czy będziemy miały o czym gadać. Okazało się jednak,że nie było z tym najmniejszego problemu. Praktycznie buzie Nam się nie zamykały, tematy się mnożyły i mnożyły.Z czasem szybko wyszło na jaw,że lubimy to samo, bawi Nas to samo, mamy takie same zainteresowania i w ogóle jakoś tak świetnie się czujemy w swoim towarzystwie. Haha :D normalnie nie wierzę w takie rzeczy jak bratnie duszę czy coś,ale my jesteśmy jak siostry, no seryjnie. Już dzisiaj postanowiłyśmy zacząć się przyjaźnić.Sara przypomina mi Domi, nie mam pewności,czy już Wam o Niej opowiadałam (przyjaciółka w Anglii,a może powinnam powiedzieć ex-bff),bo jestem pewna,że pisałam już o Niej kiedyś,tyle,że nie mam pewności czy to było na tym blogu,czy na poprzednim,chyba jednak poprzednim, jeśli mi się uda to postaram się dokopać do tej notki.Wracając, nie wiem jak to ubrać w słowa. Chodzi mi o to,że dogaduję się z Nią tak dobrze jak z Domi,pomimo tego,że są zupełnie inne. Sara jest zabawna i taka wesoła i pełna życia, Dusia też była wesoła,ale jakoś tak w inny sposób.Oczywiście na pewno ma to związek z tym,że Domi miała wtedy 8,9 lat. W każdym bądź razie mogę powiedzieć wprost,że to jest chyba właśnie to czego potrzebuję w swoim życiu. Rozrywki i zabawy, kogoś Kto widzi świat w kolorowych barwach. Możecie być pewni,że to nie jest ostatnia notka o Niej, bo coś czuję,że będziemy się naprawdę dobrze bawić, zwłaszcza,że być może właśnie Ona poszłaby z Nami do klubu. Myślę,że dogadałyby się z moimi przyjaciółkami bez problemu. A przynajmniej mam taką nadzieję. przyjaźń to jest wspaniała rzecz i warto ją przeżyć i dbać o nią ;).
Nowa ja ;)
Cześć,nie wiem czy pamiętacie,ale jeszcze całkiem nie dawno temu pisałam o tym,że mam wrażenie,że ostatnimi czasy nie jestem sobą. Nie wiem,czy to zasługa zmiany image, czy coś innego,ale wydaję mi się,że jak na razie chyba mi przeszło ;). To było zupełnie tak jakbym uważała,że "prawdziwa ja" jest tą częścią mnie, za którą mówiąc szczerze nie przepadam. Na szczęście Monia chyba dość skutecznie mi to wyperswadowała za co jestem Jej wdzięczna. Zmieniłam się owszem,ale czy nie jest tak,że wszyscy się zmieniamy? Przynajmniej w jakimś stopniu. Przecież dojrzewamy,zmieniamy poglądy, szkołę,pracę,środowisko. To wszystko ma wpływ na to kim jesteśmy i na to kim będziemy, prawda? Po za tym sama nie wiem dlaczego postanowiłam zgłębić ten temat. Planowałam napisać tę notkę już od jakiegoś czasu i tak jakoś wyszło,że dzisiaj mam na to chwilkę czasu.
A to mój nowy image, jak myślicie zmiana jest na lepsze,czy nie koniecznie ;). Szczerze? Odpowiedzcie w komentarzach. Całuje Was i do napisania w kolejnym poście :*.

niedziela, 8 listopada 2015
W poszukiwaniu innych blogowiczów ;-)
Cześć Kochani :). Sądząc po tym,że Nikt nie odpowiedział na pytanie w poprzednim poście wnioskuję,że nie tylko ja nie znam na nie pytanie ;-).
Miałem w planach trochę się zjednoczyć z innymi blogowiczami,ale mi nie wyszło :(. Trudno jest znaleźć kolejnego bloga jakiejś nastolatki lub nastolatka.. Za to przekonałam się o tym jak wiele mam piszę bloga, o swoich dzieciach chociażby.To jednak jest temat,który jak na razie mnie nie dotyczy ;) Znalazłam też kilka takich na których były wiersze, niektóre całkiem ciekawe, spodobały mi się.
Oczywiście niedziela będzie się kończyć za parę godzin, a ja tak jak i soboty, tak i dzisiaj nie wykorzystałam jej potencjału. Jutro mam kolokwium , z Zk (zagadnienia kliniczne), a zamiast się uczyć, co ja robię? Piszę posty i czytam, słucham słucham muzyki, czyli jakby to powiedziała moja mama mitręrze czas. Nic jednak nie poradzę na to,że mam ostatnio takiego lenia,że nie mogę. Fascynacja nową szkołą już mi przeszła, nawet nie jestem przekonana co do tego,czy chce się tym zajmować w przyszłości.
Są również i dobre wieści. Gadałam z Tyśką i nawet umówiłyśmy się na wtorek po szkole. Wpadła na genialny pomysł,który bardzo mi się podoba i żałuję,że wcześniej żadna z Nas na to nie wpadła. Otóż założyła grupę na fb tylko dla naszej 4, czyli przyjaciółek z gimnazjum ( z wyjątkiem Julki, która nie chodziła z Nami do gim.). Dzięki niej komunikacja między Nami jakby się poprawiła. Cieszy mnie to,bo to jest odpowiedź na moje pytanie ;). Oczywiście nie to powyższe,ale inne również z poprzedniego posta. To oznacza,że nie tylko mi zależy na naszej przyjaźni, ale Im również. A obawiałam się tego,że wszystko się posypię i wkrótce nie będzie śladu po naszej znajomości.
A teraz patrząc na godz. chyba faktycznie chociaż zajrzę do tych notatek,żeby potem nie było ;-). Pozdrawiam wszystkich i do przeczytania :*
Miałem w planach trochę się zjednoczyć z innymi blogowiczami,ale mi nie wyszło :(. Trudno jest znaleźć kolejnego bloga jakiejś nastolatki lub nastolatka.. Za to przekonałam się o tym jak wiele mam piszę bloga, o swoich dzieciach chociażby.To jednak jest temat,który jak na razie mnie nie dotyczy ;) Znalazłam też kilka takich na których były wiersze, niektóre całkiem ciekawe, spodobały mi się.
Oczywiście niedziela będzie się kończyć za parę godzin, a ja tak jak i soboty, tak i dzisiaj nie wykorzystałam jej potencjału. Jutro mam kolokwium , z Zk (zagadnienia kliniczne), a zamiast się uczyć, co ja robię? Piszę posty i czytam, słucham słucham muzyki, czyli jakby to powiedziała moja mama mitręrze czas. Nic jednak nie poradzę na to,że mam ostatnio takiego lenia,że nie mogę. Fascynacja nową szkołą już mi przeszła, nawet nie jestem przekonana co do tego,czy chce się tym zajmować w przyszłości.
Są również i dobre wieści. Gadałam z Tyśką i nawet umówiłyśmy się na wtorek po szkole. Wpadła na genialny pomysł,który bardzo mi się podoba i żałuję,że wcześniej żadna z Nas na to nie wpadła. Otóż założyła grupę na fb tylko dla naszej 4, czyli przyjaciółek z gimnazjum ( z wyjątkiem Julki, która nie chodziła z Nami do gim.). Dzięki niej komunikacja między Nami jakby się poprawiła. Cieszy mnie to,bo to jest odpowiedź na moje pytanie ;). Oczywiście nie to powyższe,ale inne również z poprzedniego posta. To oznacza,że nie tylko mi zależy na naszej przyjaźni, ale Im również. A obawiałam się tego,że wszystko się posypię i wkrótce nie będzie śladu po naszej znajomości.
A teraz patrząc na godz. chyba faktycznie chociaż zajrzę do tych notatek,żeby potem nie było ;-). Pozdrawiam wszystkich i do przeczytania :*
niedziela, 1 listopada 2015
Jak zrobić z chłopaka - przyjaciela? Oto jest pytanie ;-)
Cześć,
dzisiaj trochę głębiej przyjrzę się relacjom międzyludzkim. Jeśli jesteś
dziewczyną/ chłopakiem, w której/którym jest zadurzona/y
przyjaciel/przyjaciółka to myślę,że dobrze trafiliście. Może razem uda Nam się
rozwikłać ten problem ;-). Z M przyjaźnie się już chyba z jakieś 2 lata około.
Jeśli można nazwać przyjaźnią relację w której jedna strona jest bardziej
zaangażowana niż druga. Nasz znajomość jeste trochę bardziej
skomplikowana,ponieważ zaczęliśmy się spotykać na innej stopie towarzyskiej w
momencie poznawania. Nigdy nie byliśmy prawdziwą parą, ja bym to bardziej
nazwała imitacją związku. Jak by nie patrzeć to zachowywaliśmy się jak para, no
może nie taka tradycyjna,ale jednak. Muszę przyznać,że to był dla mnie
wyjątkowo trudny okres w życiu ( rodzice prawie się rozwiedli, szkoła dawała mi
w kość, nie tak dawno rozstałam się z chłopakiem,a na dodatek przyjaciele nie
mieli czasu), dlatego też miło było mieć przy sobie kogoś bliskiego na kogo
mogłam liczyć. Zdaję sobię sprawę z tego,że było to egoistyczne,ale wtedy nie
potrafiłam inaczej, nie myślałam w ten sposób. Kiedy sytuacja w domu trochę się
uspokoiła i wszystko zaczęło powoli wracać do normy uświadomiłam sobie co
zrobiłam. Było mi bardzo źle z tego powodu, dlatego też jak najszybciej postanowiłam
porozmawiać z Nim na ten temat i wyjaśnić całą sprawę. Dałam Mu delikatnie do
zrozumienia,że nie będzie Nas łączyło nic więcej po za przyjaźnią, oczywiście
nie był tym pomysłem zachwycony. Wiedziałam o tym dlatego powiedziałam Mu,że
jeśli nie chce być moim przyjacielem to to zrozumiem i że po prostu musimy się
rozstać,każde pójść w swoją stronę. On zaprzeczył, powiedział,że nie chce
stracić tej znajomości i że z czasem może coś więcej z Nami wyjdzie, a jeśli
nie to po prostu nasze ralacje pozostaną takie jakie były. Czas mijał a M
bardzo często wracał do tematu. Starałam się delikatnie wybić Mu ten pomysł z
głowy,ale nie było to skuteczne,więc nie jeden raz kończyło się to kłótniami.
Kiedy uświadomiłam sobie,że Jego sposób patrzenia na mnie chyba się nie
zmieni,zdecydowałam,że lepiej będzie zakończyć tę znajomość. Nie chciałam,aby
dłużej się męczył i cierpiał prze ze mnie więc, zachowałam się jak dziecko i
przestałam się do Niego odzywać. Nie odpowiadałam na telefony,sms czy też
wiadomości na fb. Po jakiś 2 dniach napisałam Mu jedynie,że lepiej będzie jeśli
już nie będziemy się przyjaźnić,że jest mi przykro,ale nie mogę postąpić
inaczej i że dziękuje Mu za wszystko. Oczywieście na nic się to nie zdało, gdyż
ani wiadomości,ani telefony się nie skończyły. W dniu w którym moja wola była
słabsza niż zazwyczaj,postanowiłam odebrać. Pamiętam,że gadaliśmy wtedy ponad
godzinę. Opowiedział mi o tym,że poznał jakąś dziewczynę i zaczął się z Nią
spotykać. Nie było to nic poważnego,bo nie znali się długo,ale randkowali. Po
wysłuchaniu tego nadzieja odżyła we mnie na nowo. Pomyślałam „ co jeśli na
serio Mu przeszło? Jeśli zainteresował się inną dziewczyną i widzi we mnie
jedynie przyjaciółkę?” Upierał się,że rozumie i akceptuje moje uczucia
wspominając,że może kiedyś coś będzie,ale nie będzie naciskał, oraz
wspomniał,że każde z Nas pójdzie w swoją stronę i zacznie umawiać się z
innymi,a my pozostaniemy przyjaciółmi. Wtedy właśnie gadanie o naszym
„przyszłym związku” nazwałam tematem tabu, do którego miał więcej nie wracać.
Ewentualnie wrócimy do niego,kiedy ja kiedyś tak zdecyduję. Rzecz jasna ja już
wtedy wiedziałam,że nigdy do niego nie wrócę. Miałam nadzieję,że poszedł na
przód i niewygodne rozmowy mamy już za sobą. Z ową dziewczyną nie spotykał się
jednak zbyt długo. Dosyć szybko zaczął wracać do tematu tabu,a ja starałam się
jakoś to znosić i puszczać mimo uszu bądź zmieniać temat. Obudziłam w sobie
nawet moje elter-ego, (które uwierzcie mi nie zawsze jest miłe ;-)) , aby jakoś
Go do siebie zniechęcić. Jak na złość metoda ta kompletnie się nie sprawdziła
(może też z tego względu,że nie potafię być naprawdę wredna, to po prostu nie w
moim stylu), zamiast tego zaczął dostrzegać rzeczy,które Nas łączą np.
oglądanie filmów, gotowanie,słuchanie muzyki itd. W praktycznie we wszystkim co
Mu powiedziałam dostrzegał z Nas bratnie dusze. Miesiące mijały,każde z Nas
miało swoje życie, a biorąc pod uwagę fakt,że mieszkamy kawałek od siebie to
nasze relacje zaczęły się zmieniać,powoli zanikać. Po jakiś paru
miesiącach,kiedy znów odzyskaliśmy kontakt oboje byliśmy już na innym etapie.
Tzn, zarówno On, jak i ja się z kimś spotykaliśmy. Nie były to wtedy jeszcze
związki,ale randkowanie, w obydwu przypadkach. Również w obu przypadkach
znajomości te wyglądały dosyć specyficznie,ponieważ Jej były wciąż nie dawał
Jej spokoju, narzucał się, wydzwaniał,a czasami nawet śledził, a więc nie
chciała się wiązać, jakoś tak poważnie. Cały czas powtarzała Mu,że potrzebuje
czasu,że nie chce go stracić i potrzebuje kogoś bliskiego,a On był cierpliwy i czekał,aż
zmieni zdanie. W moim przypadku natomiast było tak,że chłopak z którym zaczęłam
się spotykać wciąż miał złamane serce przez jakąś zołzę ( nigdy jej nie
poznałam,ale nie wyobrażam sobie co takiego Mu zrobiła,że zostawiła Go w takim
kiepskim stanie psychicznym). Od ich rozstania minął już rok,ale wciąż ją
rozpamiętywał (sądzę nawet,że nadal to robi). Nie jestem pewna czemu,ale czułam
jakąś taką wewnętrzną potrzebę,aby Mu pomóc. Być lekiem na Jego złamane serce.
No wiecie wyobrażałam sobie,że będzie jak na filmach.Ona pomagając Mu zakochuję
się w Nim, a z czasem On również zaczyna kochać Ją, bo zauważa,że na serio Jej
na Nim zależy itd. Naiwne nie? No w każdym bądź razie oczywiście ni było, tak
ja ja sobie to wymarzyłam. Zamiast tego mój nowy chłopak zaczął porównywać mnie
do swojej ex oraz próbować mnie w nią zmienić. Nie było to miłe,ale przez jakiś
czas to znosiłam. Dosyć szybko okazało się jednak,że miałam być tylko kimś w
zastępstwie,by miał kogoś bliskiego, a tak naprawdę to chyba nigdy Mu na mnie nie
zależało. Naprawdę życzę Mu tego,żeby poznał dziewczynę,której uda się jakoś
poskładać serce, no ja nie podołałam temu zadaniu,ale patrząc na to z tej
perspektywy to nigdy tak naprawdę do siebie nie pasowaliśmy. Może z jakiś
tydzień po rozstaniu odezwał się do mnie M. Pamiętam,że było już późno i
właśnie miałam kłaść się spać kiedy zadzwonił. Chciał się mnie poradzić,co
powinien zrobić ze swoją wybranką,która wciąż trzymała Go na dystans. Niby byli
razem,ale nie oficjalnie (pomimo tego,że wszyscy od dawno o Nich wiedzieli
;-)). Ciągle powtarzała,że boi się przedstawić Go rodzicom jako swojego
oficjalnego chłopaka, pomimi tego,że M przyjeżdżał do Niej do domu co weekend,
czasem w tygodniu również. Nie dość,że Jej rodzice Go znali to jeszcze
uwielbiali. Jako dziewczyna wiedziałam,że Ona w ten sposób odwleka wszystko w
czasie. Uświadomiłam sobie również,że sama postępowałam całkiem podobnie w
stosunku do Niego i nie poprawiło to rzecz jasna mojej samo oceny, wręcz
przeciwnie czułam się jeszcze gorzej. Po paru tego typu rozmowach poleciłam
Mu,aby pogadał z Nią szczerze i kazał się zdecydować. Za każdym razem kończyło
się to w ten sam sposób. Dawał Jej czas. Muszę przyznać,że ten facet ma
naprawdę mnóstwo cierpliwości. Koniec końców z jakieś 2 tygodnie temu z Nią
zerwał. Kazał się Jej zdecydować, naprawdę zdecydować, kiedy tego nie zrobiła
powiedział,że między Nimi koniec. Znowu jakiś dziwny zbieg okoliczności
sprawił,że zostaliśmy singlami w prawie tym samym czasie i najwyraźniej
uznał,że to chyba jakiś znak,gdyż kontynuował temat tabu. Muszę przyznać,że już
nie tak natarczywie,ale wciąż. Zaprasza mnie do kina,co dla mnie jest
przyjacielskim wypadem,a dla Niego prawdopodobnie randką. Kiedy pisaliśmy sms
to nazwał mnie parę razy kochanie. Kiedy zwróciłam Mu uwagę wytłumaczył,że to
taka pomyłka, bo tak mu zostało z pisanie ze swoją byłą. Udałam,że w to wierzę
i tak jest do tej pory. Wiem ( na całe szczęście), że On mnie nie kocha,ani nic
w ten sposób,dlatego też przyjaźń ze mną nie rani Go tak bardzo jak na początku
myślałam. On po prostu uważa,że jestem jedyną normalną dziewczyną jaką zna i
dlatego wciąż się łudzi,że się ugnę. Ostatnio stwierdził,że nie potrafi być sam
i potrzebuje kogoś bliskiego. To jest powód dla którego jestem obiektem Jego
westchnień. Ja nie mam nic przeciwko temu,żebyśmy byli takimi prawdziwymi
przyjaciółmi, no wiecie takimi co są na serio blisko i przytulają się od czasu
do czasu,mogą na siebie liczyć itd. Boję się jednak o to, czy takiego każdo
razowego gestu nie interpretowałby w zły sposób. Poprosiłam Go nawet
dzisiaj,żeby postarał się widzieć we mnie kogoś w rodzaju kuzynki,bądź młodszej
siostry. Nie wiem na ile ta metoda się sprawdzi. Oprócz tego poprosił mnie abym
go zeswatała z jakąś koleżanką. Pech chce,że akurat w tym momencie nie mam
Nikogo takiego. Moje przyjaciółki są zajęte, koleżanka z nowej szkoły również,
większość w sumie to już ma nawet narzeczonych. Mam jedną nową
przyjaciółkę,która wiem,że jest wolna no i może nawet podam Jej Jego numer, Tak
chociaż,żeby popisali trochę i się lepiej poznali. Wiem,że nic na siłę,ale może
jednak zaiskrzy między Nimi? ;-)
Wczoraj po z jakiejś miesięcznej przerwie widziałam się z Monią. Byłyśmy na rynku, pospacerowałyśmy, pogadałyśmy i się pośmiałyśmy tak jak zawsze :D. Dobrze się bawiłam, a brakowało mi tego od dłuższego czasu. Jednak nie ma to jak Monia na serio, zawsze świetnie się dogadywałyśmy, byłyśmy naprawdę sobą w swoim towarzystwie, a i zawsze miałyśmy o czym gadać. Bardzo się cieszę razem z Nią, ponieważ po 3-miesięcznej rozłące Jej chłopak Adam przyjeżdża jutro z Francji, na dodatek na stałe,więc rzecz jasna jest bardzo podekscytowana. Dawno Jej takiej nie widziała, uśmiech od ucha do ucha, oczy się świeciły jak choinka na Boże Narodzenie ;-). Nic dziwnego, to była długa rozłąka. Na dodatek od przyszłego roku On planuje się przeprowadzić do Krakowa,więc mieliby jeszcze lepiej. Haha mam tylko nadzieję,że od czasu do czasu dla mnie też go trochę znajdzie ;-). Ale w tej kwestii staram się myśleć pozytywnie, bo Ona po prostu nie jest taka,nigdy nie była. Po za tym,wiem,że tak jak mi zależy na przyjaźni z Nią,jej zależy na przyjaźnieniu się ze mną J. A mam teraz jakiś taki czas,że na serio potrzebuje przyjaciółki, wyrwać się z domu,zabawić itd. Może też dlatego,że nie dogaduję się z Martą tak dobrze jak mi się wydawało,że będziemy. Jednak jesteśmy bardziej różne niż myślałam na początku, a inna koleżanka studiuje na AWF i prawie wcale Jej nie widuję w szkole. Z tego też względu chciałabym pójść do klubu. Nigdy nie byłam,a jestem ciekawa tego nocnego,studenckiego życia. Monia była parę razy,bo w tej nowej szkole poznała taką dziewczyną typową imprezowiczke,która ciągle Ją gdzieś wyciąga. Monia powiedziła,że tańczyła z ponad 10 chłopcami w ciągu jednej nocy haha :D niezły wynik,nie? Nie wiem,czy w moim przypadku byłoby tak samo,ale nie zaszkodzi spróbować. Nie wiem czy udałoby mi się poznać kogoś fajnego na imprezie,ale do flirtu, tańczenia i zabawy nocny klub wydaję się wręcz idealny,prawda? ;-) Zawsze powtarzałam,że to nie jest dla mnie itd,ale tak na serio to skoro nie byłam, to nie mam prawa się wypowiadać,nie? ;-). Może zechcielibyście podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami w tego typu imprez w komentarzach? Chętnie poczytam. A jeśli wiecie,jak zrobić z chłopka,przyjaciela to też dajcie znać. Na razie pozdrawiam Was cieplutko i mam nadzieję do zobaczenia w następnym poście :-*.
Wczoraj po z jakiejś miesięcznej przerwie widziałam się z Monią. Byłyśmy na rynku, pospacerowałyśmy, pogadałyśmy i się pośmiałyśmy tak jak zawsze :D. Dobrze się bawiłam, a brakowało mi tego od dłuższego czasu. Jednak nie ma to jak Monia na serio, zawsze świetnie się dogadywałyśmy, byłyśmy naprawdę sobą w swoim towarzystwie, a i zawsze miałyśmy o czym gadać. Bardzo się cieszę razem z Nią, ponieważ po 3-miesięcznej rozłące Jej chłopak Adam przyjeżdża jutro z Francji, na dodatek na stałe,więc rzecz jasna jest bardzo podekscytowana. Dawno Jej takiej nie widziała, uśmiech od ucha do ucha, oczy się świeciły jak choinka na Boże Narodzenie ;-). Nic dziwnego, to była długa rozłąka. Na dodatek od przyszłego roku On planuje się przeprowadzić do Krakowa,więc mieliby jeszcze lepiej. Haha mam tylko nadzieję,że od czasu do czasu dla mnie też go trochę znajdzie ;-). Ale w tej kwestii staram się myśleć pozytywnie, bo Ona po prostu nie jest taka,nigdy nie była. Po za tym,wiem,że tak jak mi zależy na przyjaźni z Nią,jej zależy na przyjaźnieniu się ze mną J. A mam teraz jakiś taki czas,że na serio potrzebuje przyjaciółki, wyrwać się z domu,zabawić itd. Może też dlatego,że nie dogaduję się z Martą tak dobrze jak mi się wydawało,że będziemy. Jednak jesteśmy bardziej różne niż myślałam na początku, a inna koleżanka studiuje na AWF i prawie wcale Jej nie widuję w szkole. Z tego też względu chciałabym pójść do klubu. Nigdy nie byłam,a jestem ciekawa tego nocnego,studenckiego życia. Monia była parę razy,bo w tej nowej szkole poznała taką dziewczyną typową imprezowiczke,która ciągle Ją gdzieś wyciąga. Monia powiedziła,że tańczyła z ponad 10 chłopcami w ciągu jednej nocy haha :D niezły wynik,nie? Nie wiem,czy w moim przypadku byłoby tak samo,ale nie zaszkodzi spróbować. Nie wiem czy udałoby mi się poznać kogoś fajnego na imprezie,ale do flirtu, tańczenia i zabawy nocny klub wydaję się wręcz idealny,prawda? ;-) Zawsze powtarzałam,że to nie jest dla mnie itd,ale tak na serio to skoro nie byłam, to nie mam prawa się wypowiadać,nie? ;-). Może zechcielibyście podzielić się ze mną swoimi doświadczeniami w tego typu imprez w komentarzach? Chętnie poczytam. A jeśli wiecie,jak zrobić z chłopka,przyjaciela to też dajcie znać. Na razie pozdrawiam Was cieplutko i mam nadzieję do zobaczenia w następnym poście :-*.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)