



Trochę szkoda, że moje kuzynostwo było chore, więc mama swoje urodziny przeniosła właśnie na wczoraj. Natka jednak przyszła i trochę głupio mi z tego powodu, że Ją zawiodłam. W sumie to chciałam się z Nią spotkać, co prawda robienie za nianię, zwłaszcza przy tym dziecku jest dosyć wyczerpującą pracą, ale od czasu do czasu mogę obie na to pozwolić Podczas mojej nieobecności zrobiła mi niezłe przemeblowanie w pokoju, podobno nawet przymierzała moje ciuchy hehe już wyobrażam sobie, jak moja bluzka musiała wyglądać na 7-letniej dziewczynce.
Wiadomość z ostatniej chwili, w sumie to nie tak ostatniej ;), ale że od dłuższego czasu jakoś w ogóle nie miałam ochoty nic pisać (taki czas) to nie powiedziałam Wam o tym, że w końcu dostałam mój wymarzony keyboard. Co prawda jeszcze nie udało mi się niczego skomponować, na razie uczę się nut, zamierzam zabrać się do tego trochę bardziej profesjonalnie i naprawdę nauczyć się grać, tak bym mogła zagrać wszystko, a nie tylko parę melodii ze słuchu, bądź z pamięci. Jak na razie potrafię zagrać "Happy birthsday", które zagrałam mamie na urodziny, "Hallelujah", " My heart will go on", pewną melodię z "Darów Anioła- Miasto Kości" (jakoś tak mi się spodobała) oraz melodię z "Piraci z karaibów", ale jeszcze nie do końca. Byłoby tego więcej może, ale Młody odkrył pasję muzyczną zaraz po przywiezieniu instrumentu i w ogóle nie chciał mnie do niego dopuścić. Teraz znalazł pracę, więc nie ma tyle czasu, aby brzdąkać, więc ja mogłam się tym zająć wczoraj.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A jakie jest Twoje zdanie?