sobota, 25 lipca 2015
Powrót do domu :)
Dzisiaj razem z rodzicami wróciłam do domu, pogoda na powrót nie bardzo Nam dopisywała. Słońce strasznie grzało, z resztą nadal to robi. W mieszkaniu jest ok 30 stopni, więc można się ugotować :/. W czasie trwania wyjazdu wydarzyło się parę bardziej istotnych rzeczy o którym chętnie Wam opowiem. Jeśli jesteście ciekawi to słuchajcie :). Zacznę może od tego,że zakopałam topór wojenny z tatą, przynajmniej na razie. Przez pierwsze 3 dni nie odzywaliśmy się do siebie, no chyba,że z konieczności, jak np. podaj mi cukier, czy coś w tym rodzaju. Wtedy nie mogliśmy się ignorować. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać normalnie, tzn. na początku udawał obrażonego (mimo,że to ja mam powody do obrażania się,a nie On), ale kiedy zobaczył,że zaczęłam normalnie się z Nim komunikować to odpuścił. Nie chciałam już dłużej tego ciągnąć, a przynajmniej nie na wyjeździe. Teoretycznie to tak całkiem to się nie pogodziliśmy, bo nawet nie gadaliśmy na temat, czemu w ogóle do tej sprzeczki doszło. Wolę zostawić "pranie brudów" w domu. Jeszcze nie wiem,więc kiedy z Nim pogadam, ale na pewno to zrobię. Druga sprawa, która się zmieniła to to,że nareszcie zebrałam się na odwagę i szczerze pogadałam z M, co prawda za pomocą sms, ale to i tak postęp. Powiedział,że nasze spotkania uważa za randki, oraz,że Mu się podobam <3. Powiedział to. Nie wiem, w jaki sposób zmieni to nasze relacje i czy w ogóle to zrobi, ale przynajmniej mam pewność,że nie myśli o tym,że spotykam się z kimś innym. Jeśli chodzi o książkę "Ciemniejsza strona Greya" to zostało mi nie całe 100 stron. Sporo się w tej książce wydarzyło, ale w tym momencie mam na brzuchy nagrzany laptop i się gotuję, więc nie mam czasu na tak rozległe rozpisywanie się. Młody próbuje naprawić mi komputer, złożył go już i instaluje sterowniki. Niestety tak się przyzwyczaiłam do laptopa, że kompletnie zapomniałam o tym,że na komputerze muszę mieć przewodowy internet, no chyba,że kupię kartę cieciową, ale brat mówi,że net przez wifi będzie wolniejszy. A mi przecież zależy na tym,aby sprawnie działał. W sumie to szybkość neta z wifi na laptopie mi wystarczała, ale nie mam pojęcia,czy komputer nie jest bardziej wymagający. Muszę do niego jeszcze dokupić monitor i myszkę,żeby mieć swoje, bo teraz Młody zabrał te sprzęty rodzicom. Jeśli chodzi o moich przyjaciół to utrzymywałam z Nimi wszystkimi kontakt. Zadzwoniłam do każdej z Nich i do M(p) także. Co prawda zasięg był beznadziejny, ale jakoś udało mi się z Nimi skontaktować. Mam zamiar zamieścić tu parę zdjęć z wyjazdu, więc będziecie mogli zobaczyć, jak to wyglądało. Ale to już w następnym poście. Bye ;).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
A jakie jest Twoje zdanie?