Hej już od dłuższego czasu myślałam nad tym czy nie pójść na casting, tak aby chociaż być w tzw. "banku twarzy". Moja mama była tam zarejestrowana przez jakiś czas i sumie dostawała całkiem sporo propozycji. Sama też postanowiłam spróbować swoich sił. Zebrałam się na odwagę i pojechałam tam dzisiaj, oczywiście jak to ja trochę pobłądziłam, gdyż kompletnie nie znam tamtych rejonów, ale w końcu udało mi się dotrzeć na miejsce. Muszę przyznać, że inaczej to sobie wyobrażałam, myślałam, że recepcja będzie wyglądać tak jak np w hotelu. Stoi pani za ladą i rozdaje arkusze. Była to dla mnie niezła zaskoczka, kiedy weszłam do środka, a tam masa ludzi siedzi z tekstami. Sądziłam, że kandydaci siedzą na jakiejś poczekalni, czy coś w tym rodzaju, a jednak nie. Weszłam do środka i dostałam umowę do wypełnienia, niektóre pytania były zupełnie bez sensu jak np; rozmiar kołnierza, czy też długość nogawki spodni haha :-D przez chwile się poczułam, tak jakbym przyszła do krawcowej ;P. Po wypełnieniu umowy dostałam kartkę z tekstem do nauczenia. Pani w rejestracji powiedziała, że nie mam się go uczyć na pamięć, tylko czytać z kartki, natomiast kiedy weszłam do środka reżyser powiedziała zupełnie co innego. Zacznijmy od początku. Kiedy tam weszłam dostałam plakietkę z numerkiem, a potem zostałam sfotografowana z przodu i profilu. Następnie miałam się przedstawić i opowiedzieć o sobie do kamery, a na koniec odegrać scenkę. Problem polegał na tym, że pani reżyser kazała mi nie patrzeć na kartkę, lecz na nią. Kartką miałam się jedynie posiłkować, a resztę tekstu miałam mówić z głowy, pomyślałam no to pięknie wygląda na to, że pani z rejestracji wprowadziła mnie w błąd. Odegrałam to tak średnio, przynajmniej według mnie. Wiem,że gdybym dostała 2 szansę poszłoby mi lepiej, gdyż stać mnie było na więcej. Szczerze to wątpie czy coś z tego wyjdzie skoro nie pozwolili mi nawet dokończyć mówić tekstu, jak na złość właśnie tych 2 zdań, gdzie było apogeum emocji, które zamierzałam przedstawić. Dlatego nie liczę na to, że prędko zadzwonią. Tym bardziej, że może i faktycznie osoby w moim wieku są potrzebne, ale jest tak wiele chętnych, że mogą nieźle przebierać w kandydatach, a ja nie rzucam się jakoś specjalnie w oczy. Cóż, pożyjemy, zobaczymy.
A tutaj mamy scenkę na, którą czekałam od dawna, co prawda zaledwie jakieś 10 odc. około, ale nie wiem jak Wam mi się one strasznie dłużyły, jeśli chodziło o Haleb. Ale w finale doczekałam się, więc warto było czekać, teraz tylko pytanie co stanie się z Hanną? Czy będą razem ? Czy Spencer dowie się o zdradzie? Co prawda ja nigdy nie jestem za zdradą. Uważam, że to po prostu podłe i tyle, ale przyznaje, że dla nich zrobiłam wyjątek, ale może to dlatego, że związek Caleba i Spencer opierał się praktycznie tylko i wyłącznie na scenach łóżkowych. Nie było uczucia, no może Spence faktycznie coś tam do niego poczuła, nie zapominajmy o scenie, która mogła wszystko zmienić, gdyby nie wyznanie Hanny. Czy Spencer i Caleb dalej będą razem? Wszystko to dopiero z 7 sezonie, czyli bodajże w czerwcu.
Cześć, zdaję sobie sprawę z tego, że blogów na temat tego serialu jest mnóstwo, ale jakoś tak mnie naszło, żeby samej napisać coś podobnego. Chciałabym żeby to było miejsce wspomnień par takich jak: Ezria, Paily Haleba i Spoby. Osoby obecnie oglądające wiedzą, że obecnie wszystko się popsuło, ale być może tak jak i ja mają nadzieje na powrót ;-).
1.Ezria- jest to dość skomplikowany i ryzykowny związek biorąc pod uwagę fakt, że powinny ich obowiązywać tylko i wyłącznie relacje uczeń-nauczyciel. Jak dobrze wiemy tak się nie dzieje, natomiast A ma dzięki temu wiele sposobów na szantażowanie tej dwójki. A wszystko zaczyna się już w 1 odc. kiedy to Aria wraca do domu. W momencie w którym się poznają nie mają pojęcia co później ich czeka. Oczywiście ukrywają swój związek długo przed wszystkimi. Z czasem dziewczyny również zostają w to wtajemniczone. Kiedy ta wiadomość dociera do rodziców Arii, a później dyrektora, sprawa zaczyna się jeszcze bardziej komplikować. Na swojej drodze mają kilka rozstań i powrotów i parę naprawdę fajnych momentów ;-). Co Wy na to abyśmy razem sobie przypomnieli jak wszystko się zaczęło?
2. Paily- to muszę przyznać nie jest moje ulubione połączenie, ale nie ma to żadnego związku z tym, że obie są dziewczynami (gdyby tak Ktoś pomyślał ;)). Po prostu to początkowe dokuczanie Em, nie przepadam za tym momentem. Ale potem, kiedy ich związek ewouluje zaczynam lubić je coraz bardziej. Zacznijmy od tego, że pierwszą prawdziwą miłością Emily była Maya, lecz długo się sobą nie nacieszyły. Paige i Em na początku rywalizują, gdyż obie są pływaczkami. Dopiero po pewnym czasie wychodzi na jaw, że Paige podkochuje się w Emily. Szczerze to nie pamiętam już kim są jej rodzice, lecz wiem, że wiadomość o tym, że ich córka jest lesbijką nie była mile słyszana w ich domu. Wydaje mi się, że jest to jedyna dziewczyna, która szczerze kochała Em. Nie jeden raz narażała się dla niej na niebezpieczeństwo, taj jak pozostali chłopcy dla swoich dziewczyn.
3. Haleb- zdecydowanie moja ulubiona para. To jak sobie pomagają, jak nikt inny, jak się dla siebie narażają, jak dla mnie to jest właśnie prawdziwa miłość. Ale zacznijmy od początku. Caleb pojawia się w ich szkole, a Hann poznaje go właściwie dlatego, że prosi go o przysługę w związku z telefonem Emily. Na początku trochę sobie dogryzają, zdecydowanie nie jest to miłość od pierwszego wejrzenia ;p. Pierwszym krokiem ku polepszeniu ich relacji było to, jak Caleb zatrzymał mamę Arii, kiedy Hanna nie mogła tego zrobić, gdyż siedziała w kozie. Później, gdy okazuje się, że Calen śpi w szkole, gdyż nie ma gdzie się podziać Hanna proponuje mu nocleg u siebie w domu. Trwa to przez jakiś czas, dopóki mama Hann się nie dowiaduje. Hanna naprawdę bardzo mu pomogła, bardziej niż ktokolwiek inny. Nic więc dziwnego, że szybko zakochuje się w niej bez pamięci. Z czasem również dzięki Hannie Caleb poznaje swojego ojca, a później matkę. Wiele jej zawdzięcza, ale nie tylko on jej. Jest niezliczona ilość razy, kiedy to Caleb pomaga Hannie, raz nawet prawie ląduje za to w więzieniu ;p. Razem z dziewczynami walczy z A i zawsze jest wsparciem dla Hann. Scena w której Hanna prosi go, aby zaopiekował się Mirandą jest jednym z moich ulubionych. Bo, która dziewczyna ma tak wielkie zaufanie do chłopaka, by zrobić coś takiego?
4. Spoby- Tak jak w sytuacji powyżej ich relacje rozwijały się powoli i stopniowo. Spence nie ufała Tobiemu na początku, podejżewała go nawet o powiązania z A. Jednak w momencie w którym zaczęli spędzać ze sobą więcej czasu zaczęło iskrzyć między nimi. W momencie w którym Toby współpracuje z A, by pomóc dziewczynom oddalają się od siebie, a kiedy Spencer dowiaduje się o tym, że Toby jest A a potem myśli, że umarł załamuje się całkowicie i ląduje w psychiatryku. Jednak Spence nie odpuszcza w końcu dowiaduje się prawdy. W późniejszych sezonach zostaje policjantem właśnie po to by chronić ukochaną. Zarówno Spence jak i reszta zawsze może na niego liczyć.
Czy po tym wszystkim przez co przeszli Wy też sądzicie, że nie zasługują na Happy Ending? A teraz zobaczmy, jak to wygląda obecnie.
A tu mamy zwiastun finału sezonu. Ciekawe o czym Hanna chce powiedzieć Calebowi? Ręka, która dotknęła Ali należy zdecydowanie do faceta, więc tym razem A to chyba faktycznie facet.
Lecz, czy faktycznie wszystko się, między nimi skończyło? Zobaczmy sami.
Siedzi z nią w szpitalu i czyta jej jakieś magazyny, przy czym zmywa się, kiedy wchodzi Liam. Jak dla mnie wciąż coś jest między nimi.
Widzieliście minę Caleba, kiedy Hanna tak dość brytalnie trzeba przyznać spytała go o to co on tak robił? Dowiedział się co sie stało i jego "odruch bezwarunkowy" zadziałał. Spójrzmy prawdzie w oczy przyszedł bo się o nią martwił, w momencie w którym pyta czy wszystko w porządku, zatrzymuje sie w pół kroku i przyfryza wargę, w ten sposób powstrzymując się od typowego zachowania, a mianowicie przytulenie jej. W dodatku zdanie "Zawsze możesz na mnie liczyć" jest dla nich nie tylko typowe, ale i prawdziwe.
Wygląda na to, że z powodu pracy spędzali ze sobą mało czasu, dlatego wszystko się rozpadło.
Jak nie kochać tej chemii między nimi? Oraz faktu, że Caleb nie wyglądał na zachwyconego po gratulacjach Hanny z powodu nowego związku.
Nie dziwi mnie, że Spence się wkurzyła. No dosłownie to wyglądało na jakiś spisek. Na dodatek ludzi, którzy kiedyś byli razem.
Zawsze możesz do mnie przyjść. Na dodatek Hanna wydaje się zazdrosna.
Gratuluję zaręczyn haha :D tak, większego "entuzjazmu" to już dawno nie widziałam. A fakt, że Hann zachowała ich wspólny stół z Nowego Yorku, słodkie.
Ufam Calebowi, czy tylko mi się wydaję, że można to uznać jako pokazanie Spence, że Haleb wciąż są połączeni?
Pierwsze spotkanie po latach. W sumie to atmosfera jest w miarę naturalna do momentu poruszenia sprawy budowy domu.
A tu mamy czarno na białym powód ich rozstania, lecz wydaje mi się, że po prostu się nie zrozumieli. Spencer chciała być z Tobym, ale bycie matką w tym wieku ją przerosło, z resztą nic dziwnego. Toby od razu zrozumiał to jako to, że ona nie chce w przyszłości zakładać z nim rodziny, smutne.
Mam nadzieje, że moje małe podsumowanie Wam się podoba, a Wy jak sądzicie? Powinni do siebie wrócić, czy nie?
Cześć, przez przypadek odkryłam ostatnio naprawdę świetne piosenki.A przynajmniej mi się podobają ;), może ma to związek z tym, że jedną z nich śpiewa aktorka z " Shadowshunters", ale jest całkiem chwytliwa, natomiast 2 dodaje mi takiego powera, jak już dawno żadna. Mam nadzieję, że Wam również się spodoba, jeśli znacie jakieś fajne tytuły to byłabym wdzięczna jeśli byście mi je podali, nie muszą być nowe. Ostatnio jestem w trakcie zmiany repertuaru i przydałaby mi się nowa dawka muzyki ;).
Muszę przyznać, że trochę obawiałam się tej imprezy. Wszystkie nie widziałyśmy, tak długo czas, iż myślałam, że w ogóle nie będziemy miały o czym gadać. Na szczęście moje obawy zniknęły bardzo szybko, gdyż było tak jakbyśmy nigdy się nie rozdzieliły, czyli tak jak zawsze to co tak kocham w tej grupie, naszej grupie. To nie ma najmniejszego znaczenia czy nie widziałyśmy się i nie gadałyśmy przez miesiące, kiedy przyjdzie do spotkania żadna już o tym nie pamięta, a upływ czasu sprawia, że mamy mnóstwo tematów do rozmowy. Po za naszą 4, tym razem była także Kami, która także rozkręcała całe towarzystwo. Ogólnie porobiłyśmy masę zdjęć, może nawet wrzucę kilka tutaj. Piłyśmy całkiem sporo, ale wydaje mi się, że żadna nie odczuwa dzisiaj przykrych konsekwencji tego ;)
Trochę szkoda, że moje kuzynostwo było chore, więc mama swoje urodziny przeniosła właśnie na wczoraj. Natka jednak przyszła i trochę głupio mi z tego powodu, że Ją zawiodłam. W sumie to chciałam się z Nią spotkać, co prawda robienie za nianię, zwłaszcza przy tym dziecku jest dosyć wyczerpującą pracą, ale od czasu do czasu mogę obie na to pozwolić Podczas mojej nieobecności zrobiła mi niezłe przemeblowanie w pokoju, podobno nawet przymierzała moje ciuchy hehe już wyobrażam sobie, jak moja bluzka musiała wyglądać na 7-letniej dziewczynce.
Wiadomość z ostatniej chwili, w sumie to nie tak ostatniej ;), ale że od dłuższego czasu jakoś w ogóle nie miałam ochoty nic pisać (taki czas) to nie powiedziałam Wam o tym, że w końcu dostałam mój wymarzony keyboard. Co prawda jeszcze nie udało mi się niczego skomponować, na razie uczę się nut, zamierzam zabrać się do tego trochę bardziej profesjonalnie i naprawdę nauczyć się grać, tak bym mogła zagrać wszystko, a nie tylko parę melodii ze słuchu, bądź z pamięci. Jak na razie potrafię zagrać "Happy birthsday", które zagrałam mamie na urodziny, "Hallelujah", " My heart will go on", pewną melodię z "Darów Anioła- Miasto Kości" (jakoś tak mi się spodobała) oraz melodię z "Piraci z karaibów", ale jeszcze nie do końca. Byłoby tego więcej może, ale Młody odkrył pasję muzyczną zaraz po przywiezieniu instrumentu i w ogóle nie chciał mnie do niego dopuścić. Teraz znalazł pracę, więc nie ma tyle czasu, aby brzdąkać, więc ja mogłam się tym zająć wczoraj.
Cześć :), do końca ferii został już zaledwie weekend, a ja mówiąc szczerze, że zrobiłam nawet połowy z zaplanowanych wcześniej rzeczy. Przynajmniej co do książek nie jest tak źle, bo udało mi się skończyć "Dary anioła", a teraz jestem z 3 cz. "Szeptem", czyli "Cisza". Miałam rację, co do tego, że poprzednio nie do końca udało mi się, że tak powiem zgłębić tę serię, ale jak na razie jestem dobrej myśli, gdyż całkiem mnie zaciekawiła, okazało się, że sporo rzeczy zdążyłam już pozapominać. Zastanawiałam się nad tym, czy nie zacząć umieszczać tu najlepszych cytatów z książek, co Wy na to? Ja czasem lubię sobie takie teksty przeczytać i poprzypominać kto i w jakiej sytuacji co mówił.
Przynajmniej jest jeden punkt który udało mi się zrealizować ;), spotkałyśmy się z Sarą, byłam u Niej w domu. Co prawda miałyśmy się uczyć do matury, a skończyło się na pogaduchach, ale muszę przyznać, że dawno już z Nikim nie gadało mi się tak dobrze jak z Nią. To dało mi do myślenia i uświadomiłam sobie, że brakuję mi babskiego towarzystwa. Ostatnio jedyny przyjaciel z którym się widuję to Maniek. Tak, tak chyba od dzisiaj zacznę Go tak nazywać, jakby nie patrzeć uwielbiam używać ksywek ( co z resztą sami już z pewnością zauważyliście ;)). A skoro reszta znajomych, tak właśnie się do Niego zwraca, to może i ja zacznę. Ale wracając do Sarki to wiem, że to może głupio zabrzmieć, gdyż "bratnie dusze" używa się w zupełnie innym przypadku ;p, ale tak jak kiedyś z Domi, łączy Nas pewna więź porozumienia, nie bardzo potrafię to wyjaśnić, ponieważ sama jak na razie tego nie rozumiem. Wcale nie chodzi o to, że lubimy podobne rzeczy, bo jak się okazało na naszym ostatnim spotkaniu owszem mamy sporo wspólnych zainteresowań, ale także sporo rzeczy Nas dzieli.Mimo to żadna nie narzuca niczego drugiej i chyba właśnie o to w tym chodzi. Tak jak jest w miłości, tak też w przyjaźnie, przecież nie chodzi o to, żeby na siłę się dopasowywać ;). W końcu każdy jet inny, unikalny i dzięki temu wyjątkowy, prawda?
fota z przyjacielem :).
Dzisiaj po raz pierwszy chyba od możliwe nawet, że 5 lat udało mi się zalogować na twitterze. W sumie to tak przez przypadek, okazało się, że jednak nie zapomniałam hasła ;). Po za tym muszę też przyznać, że jakoś nie bardzo rozumiem idei tej strony. Wiem, że działa na bardzo podobnej zasadzie co fb, tyle, że można się tam natknąć na większą liczbę osób których wypowiedzi są po angielsku.Powiedzcie mi co jest takiego ekscytującego w dzieleniu się z Innymi swoimi przeżyciami? ( hehe :D ups, właśnie sobie uświadomiłam, że ja robię tu to samo )) Ale prowadzenie bloga jednak różni się od kilku krótkich tekstów opisujących ulubiony, niedawno obejrzany film, czy też wyjście na miasto ze znajomymi. Po pierwsze te krótki posty czyta znacznie więcej osób, a nie tylko takie powiedzmy bardziej zaufane, lub stali bywalcy. Czasami jednak z powodu tych mich wypocin mam wrażenie, że Wy jako moi czytelnicy znacie mnie znacznie lepiej, niż większość ludzi z klasy, w jakiejkolwiek ze szkół które ukończyłam. Zastanawiałam się kiedyś nawet jak by to było poznać się w realu. Czy okazałoby się, że mamy sporo wspólnych tematów czy zainteresowań? Jeśli sami także piszecie bloga to możecie podać mi linki, czy w w komentarzu, czy w wiadomości prywatnej chętnie bym poczytała :).
Pamiętacie jak Wam ostatnio wspomniałam, że mam kompletnego świra na punkcie hiszpańskich piosenek? Ostatnio właśnie udało mi się wyczaić kolejną, którą Wam zamieszczę. Przez przypadek przeglądając yt natknęłam się także na inną angielską piosenkę, ale jest świetna. Nie wiem czy to tylko na mnie działa w ten sposób, ale słuchając jej odnoszę wrażenie, że mogę wszystko . no prawie ;). Może i na Was także będzie miała taki wpływ, kto wie? Co prawda jest to piosenka z jakiegoś filmu dla dzieci i młodzieży, ale wokalistką jest Lucy Hale, nie wiem czy Ją kojarzycie, ale ja owszem, gdyż gra w jednym z moich ulubionych amerykańskich seriali " Pretty Little Liars", ale sądzę, że już kiedyś Wam o nim wspominałam.
klip z " Trzech metrów nad Niebem" Swoją drogą ciekawe czy będzie 3 cz, a jeśli tak to kiedy?