czwartek, 30 lipca 2015

Wspomnienia z wakacji ;)

Hej :), niedawno mówiłam,że chciałabym zamieścić parę zdjęć z pobytu, tak żebyście mogli zobaczyć, jak to wygląda, o ile oczywiście jesteście zainteresowani :D. Muszę przyznać,że bywałam już w lepszych miejscach, zwykły drewniany domek w stylu typowo góralskim. Widoki rzeczywiście zapierające dech w piersiach i do tego czyste powietrze,a i pogodę mieliśmy w miarę udaną, więc nie ma co narzekać ;), nie żałuje tego,że pojechałam. 













Zacznijmy może od okolicy, zrobiłam parę zdjęć :D.



Tutaj pasą się krówki :P 




Tak wygląda domek z zewnątrz





A to domek sąsiada, trzeba przyznać,że ładny jest ;).






To był mój pokój, nie obeszło się niestety bez skór biednych zwierzaków na ścianie ;(

Schodki prowadzące do ogrodu


Tu kiedyś podobno był basen ;)


Altanka z grillem

Tartak, podobno tam się bogacą właśnie na drzewach ;p

Stół bilardowy, ehh.. oczywiście tata wygrał ze mną i mamą ;)


Tak wygląda salon na dole



                                                                  A tak aneks kuchenny

Haha wiem,że to nie jest 5-gwiazdkowy hotel ;), ale i tak było fajnie.
Pamiętajcie,że nie ważne gdzie jesteście, ale ważne z kim ;).
Pozdrawiam :*










środa, 29 lipca 2015

Podobno nadzieja umiera ostatnia :/

Cześć już po tytule można się zorientować,że post nie będzie pozytywny :(. Pamiętacie jak od jakiegoś czasu pisałam o tym,że mój brat ma zamiar mi złożyć komputer i że dzięki temu będzie działał bez problemu? Otóż owszem złożył go, ale co z tego jeżeli nie działa? Tak bardzo cieszyła mnie myśl,że będę mogła normalnie korzystać z komputera. Z takiego "prawdziwego" komputera,że tak go nazwę. Z takiego, który nie będzie wolno chodził, ani zacinał filmów. A okazało się,że zacina bardziej niż mój laptop, oczywiście zanim tamten się nagrzeje. Okazało się,że mój "nowy" komputer zacina nawet youtube, a to już jest kompletna tragedia, bo nie mam nawet możliwości posłuchania muzyki. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego,że Młody chciał dobrze, starał się jak tylko mógł, próbował mi pomóc, a ja jeszcze głupia mam do Niego pretensje o to,że Mu się nie udało. Nic nie poradzę na to,że niepotrzebnie daj mi nadzieje i miałam złudzenia,że znowu wszystko będzie w porządku. Chciał dobrze,a wyszło jak zwykle ;(. W sumie to nawet nie wiadomo dlaczego on nie działa, bo jeszcze parę lat temu działał, a praktycznie nic nie zostało w nim wymienione, a jak już zostało, to na lepsze części i dalej nic. Jeśli chodzi o topika (laptopa, tak jakoś go nazywam) to wygląda na to,że nagrzewa się z winy nie działającego wiatraczka. W sumie to jest jedyne rozsądne wytłumaczenie, skoro działa prawidłowo, dopóki się nie nagrzeje. Wiem,że w kółko macieja gadam o tym samym, za pewne Was to nudzi ;), ale naprawdę mi na tym zależy, a już zwłaszcza w wakacje, gdyż nie mam co robić i po prostu się nudzę. Jeżeli to by coś na serio dało (a oby tak) to wymieniłabym ten wiatraczek, co prawda to kosztuje ok 150zł, ale to mniej niż 500 za tablet.
Jeśli zaś chodzi o M, to na jutro jesteśmy umówieni do zoo, teoretycznie mogę powiedzieć,że obydwoje zaczynamy się coraz bardziej przed sobą otwierać jakkolwiek to brzmi. Dam Wam znać ja było ;).

wtorek, 28 lipca 2015

Nowy etap ?

Byłam z M na tej randce wczoraj.  Ogólnie było całkiem miło, byliśmy nad zbiornikiem zesławskim,czy zesławickim jakoś tak. Co prawda, trochę inaczej sobie to wyobrażalam,  chociaż jakiś odpoczynek,cokolwiek.  Skończyło się na tym,że spacerowaliśmy przez cały czas. Mieliśmy szczęście, że nie złapał Nas deszcz. Ogólnie mam wrażenie, że chociaż trochę się prze de mną otworzył,  bo po rozmawialiśmy trochę o jego przeszłości. O tym dlaczego się zmienił.  Oraz o Jego ex i moim w sumie też. Zaczęliśmy też bardziej rozmawiać na temat tego,co mogłoby być z Nami w przyszłości. Nie wiem czy jeszcze Nam się uda spotkać w tym tygodniu,  bo muszę przyznać, że w sumie jestem już umowiona na praktycznie każdy dzień. A mam się spotkać w czwartek lub piątek,  w któryś dzień muszę się też zobaczyć z Tysia,  a i M (p) chce żebym znalazła dla Niego czas. A akurat teraz nie znajdę dla Niego czasu, no kurcze nawet jeśli chce to serio nie mogę no. Nie chcę Go zaniedbywać,bo to naprawdę dobry przyjaciel, a nawet najlepszy.  M już 3 raz o Niego dopytywal, ale gdy spytałam czy jest zazdrosny to nie oczywiście, że nie. Chociaż trochę chyba w rzeczywistości jest. W sensie traktuje Go jak konkurencję. Haha :D nic nie poradzę na to, że mam z tego powodu małą satysfakcję. Jakby nie patrzeć, nie jest zazdrosna osoba,której nie zależy, czyz nie mam racji? Jutro mam jechać po kartę sieciową, dzięki której powinnam mieć wifi na komputerze stacjonarnym, tym,który Młody mi złożył. Dopiero wtedy się przekonam,czy na serio działa. Jakoś komputer zawsze kojarzy mi się z tym, że jest wolny i się zacina, bo do tej pory tylko z takich korzystałam. Ale mówiąc szczerze miałam wtedy z 9 lat, a wtedy Młody nie znal się jeszcze na składaniu komputerów.  A Jego podobno chodzi bezproblemowo. Ehh... pech chce,że ok 16 a nawet wcześniej wszyscy wyjeżdżają, więc ja to się chyba zanudzę :/. Tysia jedzie z Matim, Gosiak z Adrianem,  a Monia do Paryża do Adama. Na dodatek M również wyjeżdża nad morze ok 10 sierpnia,więc stosunkowo za niedługo. Ciekawe,  czy tam kogoś pozna?  Hm... Ja natomiast dowiedziałam się o tym, że dopiero 30 sierpnia będzie lista osób,  które zostały przyjęte do (miejmy nadzieje ;) ) mojej przyszłej szkoły.  Jak Oni sobie to wyobrażają?  30 mam się dowiedzieć,  a 1 wrzenia jest rozpoczęcie,  co to jest? A jeśli nie zostałam przyjęta nie daj Boże to co? Mam być stratna rok? Nie jestem na to przygotowana i nie złożyłam papierów do innych szkół. Ok postaram się myśleć pozytywnie i mieć nadzieję,  że zostane przyjęta,  zyczcie mi powodzenia hehe :D może się przydać ;).

poniedziałek, 27 lipca 2015

"Pierwsza" randka ;)

Mamy dzisiaj iść z M na spacer, gdzieś na wieś,  ale nie taką typową.  Przynajmniej tak powiedział.  W ostatnim poście mówiłam Wam, że w czasie mojego wyjazdu sporo się zmieniło, a relacje z Nim również dodałam do tej listy.  Nie będę się powtarzać,  jeżeli jesteście ciekawi, jak to było to zapraszam do notki pt . "powrót", czy jakoś tak hehe :D. W każdym bądź razie powiedział,  że traktuje nasze spotkania, jak randki. Szkoda, że nie zacznie się na nich tak zachowywać,  kurcze czy to naprawdę jest takie trudne złapać dziewczyne za rękę? Skoro to są randki to dlaczego On tego nie zrobi? To jest właśnie typowe zachowanie nastolatków na randkach no i jeszcze parę innych ;-), no ale nie na naszym etapie. Jeżeli w ogóle można powiedzieć, że jesteśmy na jakimkolwiek etapie. Niektóre dziewczyny potrafią nawet zapytać chłopaka jaki naszą rozmiar bokserek od tak, a ja np. Podejzewam,  że nie będę potrafiła zapytać Go, jak długo spotykał się z dziewczyną,  zanim zostali parą.  No bo powiedział, że miał dziewczyne,  przez pól roku, czy tam rok. Nie sklamalby chyba w takiej sprawie, prawda? Z 2 strony wydaje mi się, że gdyby miał większe doświadczenie to byłby smielszy w stosunku do mnie. Powiedział, że kiedyś był bardziej bezpośredni, ale parę razy się na tym przejechał i już taki nie jest,  a ja przyznaje,  że to jest jedna z rzeczy,  która mnie w Nim urzekla. Był naprawdę dużo lepszym flirciarzem, kiedy rozmawialiśmy na gg, a potem,gdy już zaczęliśmy się spotykać na żywo to On przestał się tak zachować :(,a to wielka szkoda. Bo gdyby On był smielszy, ja nie musiałabym tego robić. Biorąc pod uwagę fakt,że do tej pory spotykałam się z chłopakami,  którzy mówili mi wprost co myślą ibco czują,  to ja nie mialam tego problemu,  żeby musieć się domyślać co chłopak o mnie myśli,  czy też czy cos to mnie czuje. To było dla mnie jasne, jak słońce,  ponieważ powiedzieli mi o tym wprost.  A pech chciał,  że pierwszy chłopak,  który spodobal się mi jest taki tajemniczy i zamknięty w sobie,  że nie mam pojęcia,  czy kiedykolwiek się przwde mną otworzy i powie mi sam z siebie co myśli i co czuje. Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek usłyszę od Niego komplement. Ahh... teraz wspominam chwilę, kiedy mówił mi ih mnóstwo, a raczej pisał niż mówił. Wtedy był dużo odwazniejszy. A to przecież chyba jest oczywiste, że my dziewczyny już tak po prostu mamy, że lubimy słyszeć komplementy, a już zwłaszcza od chłopców, którzy się Nam podobają.  Z atopsjii wiem, że takie komplementy są dużo więcej warte. Mam nadzieje, że po tej naszej sms-owej rozmowie bardziej się prze de mną otworzy i stanie się odwazniejszy oraz,  że wreszcie weźmie sprawy w swoje ręce. Trzymajcie kciuki ;).

sobota, 25 lipca 2015

Powrót do domu :)

Dzisiaj razem z rodzicami  wróciłam do domu, pogoda na powrót nie bardzo Nam dopisywała. Słońce strasznie grzało, z resztą nadal to robi. W mieszkaniu jest ok 30 stopni, więc można się ugotować :/. W czasie trwania wyjazdu wydarzyło się parę bardziej istotnych rzeczy o którym chętnie Wam opowiem. Jeśli jesteście ciekawi to słuchajcie :). Zacznę może od tego,że zakopałam topór wojenny z tatą, przynajmniej na razie. Przez pierwsze 3 dni nie odzywaliśmy się do siebie, no chyba,że z konieczności, jak np. podaj mi cukier, czy coś w tym rodzaju. Wtedy nie mogliśmy się ignorować. Z czasem zaczęliśmy rozmawiać normalnie, tzn. na początku udawał obrażonego (mimo,że to ja mam powody do obrażania się,a nie On), ale kiedy zobaczył,że zaczęłam normalnie się z Nim komunikować to odpuścił. Nie chciałam już dłużej tego ciągnąć, a przynajmniej nie na wyjeździe. Teoretycznie to tak całkiem to się nie pogodziliśmy, bo nawet nie gadaliśmy na temat, czemu w ogóle do tej sprzeczki doszło. Wolę zostawić "pranie brudów" w domu. Jeszcze nie wiem,więc kiedy z Nim pogadam, ale na pewno to zrobię. Druga sprawa, która się zmieniła to to,że nareszcie zebrałam się na odwagę i szczerze pogadałam z M, co prawda za pomocą sms, ale to i tak postęp. Powiedział,że nasze spotkania uważa za randki, oraz,że Mu się podobam <3. Powiedział to. Nie wiem, w jaki sposób zmieni to nasze relacje i czy w ogóle to zrobi, ale przynajmniej mam pewność,że nie myśli o tym,że spotykam się z kimś innym. Jeśli chodzi o książkę "Ciemniejsza strona Greya" to zostało mi nie całe 100 stron. Sporo się w tej książce wydarzyło, ale w tym momencie mam na brzuchy nagrzany laptop i się gotuję, więc nie mam czasu na tak rozległe rozpisywanie się. Młody próbuje naprawić mi komputer, złożył go już i instaluje sterowniki. Niestety tak się przyzwyczaiłam do laptopa, że kompletnie zapomniałam o tym,że na komputerze muszę mieć przewodowy internet, no chyba,że kupię kartę cieciową, ale brat mówi,że net przez wifi będzie wolniejszy. A mi przecież zależy na tym,aby sprawnie działał. W sumie to szybkość neta z wifi na laptopie mi wystarczała, ale nie mam pojęcia,czy komputer nie jest bardziej wymagający. Muszę do niego jeszcze dokupić monitor i myszkę,żeby mieć swoje, bo teraz Młody zabrał te sprzęty rodzicom. Jeśli chodzi o moich przyjaciół to utrzymywałam z Nimi wszystkimi kontakt. Zadzwoniłam do każdej z Nich i do M(p) także. Co prawda zasięg był beznadziejny, ale jakoś udało mi się z Nimi skontaktować. Mam zamiar zamieścić tu parę zdjęć z wyjazdu, więc będziecie mogli zobaczyć, jak to wyglądało. Ale to już w następnym poście. Bye ;).