Mamy dzisiaj iść z M na spacer, gdzieś na wieś, ale nie taką typową. Przynajmniej tak powiedział. W ostatnim poście mówiłam Wam, że w czasie mojego wyjazdu sporo się zmieniło, a relacje z Nim również dodałam do tej listy. Nie będę się powtarzać, jeżeli jesteście ciekawi, jak to było to zapraszam do notki pt . "powrót", czy jakoś tak hehe :D. W każdym bądź razie powiedział, że traktuje nasze spotkania, jak randki. Szkoda, że nie zacznie się na nich tak zachowywać, kurcze czy to naprawdę jest takie trudne złapać dziewczyne za rękę? Skoro to są randki to dlaczego On tego nie zrobi? To jest właśnie typowe zachowanie nastolatków na randkach no i jeszcze parę innych ;-), no ale nie na naszym etapie. Jeżeli w ogóle można powiedzieć, że jesteśmy na jakimkolwiek etapie. Niektóre dziewczyny potrafią nawet zapytać chłopaka jaki naszą rozmiar bokserek od tak, a ja np. Podejzewam, że nie będę potrafiła zapytać Go, jak długo spotykał się z dziewczyną, zanim zostali parą. No bo powiedział, że miał dziewczyne, przez pól roku, czy tam rok. Nie sklamalby chyba w takiej sprawie, prawda? Z 2 strony wydaje mi się, że gdyby miał większe doświadczenie to byłby smielszy w stosunku do mnie. Powiedział, że kiedyś był bardziej bezpośredni, ale parę razy się na tym przejechał i już taki nie jest, a ja przyznaje, że to jest jedna z rzeczy, która mnie w Nim urzekla. Był naprawdę dużo lepszym flirciarzem, kiedy rozmawialiśmy na gg, a potem,gdy już zaczęliśmy się spotykać na żywo to On przestał się tak zachować :(,a to wielka szkoda. Bo gdyby On był smielszy, ja nie musiałabym tego robić. Biorąc pod uwagę fakt,że do tej pory spotykałam się z chłopakami, którzy mówili mi wprost co myślą ibco czują, to ja nie mialam tego problemu, żeby musieć się domyślać co chłopak o mnie myśli, czy też czy cos to mnie czuje. To było dla mnie jasne, jak słońce, ponieważ powiedzieli mi o tym wprost. A pech chciał, że pierwszy chłopak, który spodobal się mi jest taki tajemniczy i zamknięty w sobie, że nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek się przwde mną otworzy i powie mi sam z siebie co myśli i co czuje. Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek usłyszę od Niego komplement. Ahh... teraz wspominam chwilę, kiedy mówił mi ih mnóstwo, a raczej pisał niż mówił. Wtedy był dużo odwazniejszy. A to przecież chyba jest oczywiste, że my dziewczyny już tak po prostu mamy, że lubimy słyszeć komplementy, a już zwłaszcza od chłopców, którzy się Nam podobają. Z atopsjii wiem, że takie komplementy są dużo więcej warte. Mam nadzieje, że po tej naszej sms-owej rozmowie bardziej się prze de mną otworzy i stanie się odwazniejszy oraz, że wreszcie weźmie sprawy w swoje ręce. Trzymajcie kciuki ;).