środa, 29 lipca 2015
Podobno nadzieja umiera ostatnia :/
Jeśli zaś chodzi o M, to na jutro jesteśmy umówieni do zoo, teoretycznie mogę powiedzieć,że obydwoje zaczynamy się coraz bardziej przed sobą otwierać jakkolwiek to brzmi. Dam Wam znać ja było ;).
wtorek, 28 lipca 2015
Nowy etap ?
Byłam z M na tej randce wczoraj. Ogólnie było całkiem miło, byliśmy nad zbiornikiem zesławskim,czy zesławickim jakoś tak. Co prawda, trochę inaczej sobie to wyobrażalam, chociaż jakiś odpoczynek,cokolwiek. Skończyło się na tym,że spacerowaliśmy przez cały czas. Mieliśmy szczęście, że nie złapał Nas deszcz. Ogólnie mam wrażenie, że chociaż trochę się prze de mną otworzył, bo po rozmawialiśmy trochę o jego przeszłości. O tym dlaczego się zmienił. Oraz o Jego ex i moim w sumie też. Zaczęliśmy też bardziej rozmawiać na temat tego,co mogłoby być z Nami w przyszłości. Nie wiem czy jeszcze Nam się uda spotkać w tym tygodniu, bo muszę przyznać, że w sumie jestem już umowiona na praktycznie każdy dzień. A mam się spotkać w czwartek lub piątek, w któryś dzień muszę się też zobaczyć z Tysia, a i M (p) chce żebym znalazła dla Niego czas. A akurat teraz nie znajdę dla Niego czasu, no kurcze nawet jeśli chce to serio nie mogę no. Nie chcę Go zaniedbywać,bo to naprawdę dobry przyjaciel, a nawet najlepszy. M już 3 raz o Niego dopytywal, ale gdy spytałam czy jest zazdrosny to nie oczywiście, że nie. Chociaż trochę chyba w rzeczywistości jest. W sensie traktuje Go jak konkurencję. Haha :D nic nie poradzę na to, że mam z tego powodu małą satysfakcję. Jakby nie patrzeć, nie jest zazdrosna osoba,której nie zależy, czyz nie mam racji? Jutro mam jechać po kartę sieciową, dzięki której powinnam mieć wifi na komputerze stacjonarnym, tym,który Młody mi złożył. Dopiero wtedy się przekonam,czy na serio działa. Jakoś komputer zawsze kojarzy mi się z tym, że jest wolny i się zacina, bo do tej pory tylko z takich korzystałam. Ale mówiąc szczerze miałam wtedy z 9 lat, a wtedy Młody nie znal się jeszcze na składaniu komputerów. A Jego podobno chodzi bezproblemowo. Ehh... pech chce,że ok 16 a nawet wcześniej wszyscy wyjeżdżają, więc ja to się chyba zanudzę :/. Tysia jedzie z Matim, Gosiak z Adrianem, a Monia do Paryża do Adama. Na dodatek M również wyjeżdża nad morze ok 10 sierpnia,więc stosunkowo za niedługo. Ciekawe, czy tam kogoś pozna? Hm... Ja natomiast dowiedziałam się o tym, że dopiero 30 sierpnia będzie lista osób, które zostały przyjęte do (miejmy nadzieje ;) ) mojej przyszłej szkoły. Jak Oni sobie to wyobrażają? 30 mam się dowiedzieć, a 1 wrzenia jest rozpoczęcie, co to jest? A jeśli nie zostałam przyjęta nie daj Boże to co? Mam być stratna rok? Nie jestem na to przygotowana i nie złożyłam papierów do innych szkół. Ok postaram się myśleć pozytywnie i mieć nadzieję, że zostane przyjęta, zyczcie mi powodzenia hehe :D może się przydać ;).
poniedziałek, 27 lipca 2015
"Pierwsza" randka ;)
Mamy dzisiaj iść z M na spacer, gdzieś na wieś, ale nie taką typową. Przynajmniej tak powiedział. W ostatnim poście mówiłam Wam, że w czasie mojego wyjazdu sporo się zmieniło, a relacje z Nim również dodałam do tej listy. Nie będę się powtarzać, jeżeli jesteście ciekawi, jak to było to zapraszam do notki pt . "powrót", czy jakoś tak hehe :D. W każdym bądź razie powiedział, że traktuje nasze spotkania, jak randki. Szkoda, że nie zacznie się na nich tak zachowywać, kurcze czy to naprawdę jest takie trudne złapać dziewczyne za rękę? Skoro to są randki to dlaczego On tego nie zrobi? To jest właśnie typowe zachowanie nastolatków na randkach no i jeszcze parę innych ;-), no ale nie na naszym etapie. Jeżeli w ogóle można powiedzieć, że jesteśmy na jakimkolwiek etapie. Niektóre dziewczyny potrafią nawet zapytać chłopaka jaki naszą rozmiar bokserek od tak, a ja np. Podejzewam, że nie będę potrafiła zapytać Go, jak długo spotykał się z dziewczyną, zanim zostali parą. No bo powiedział, że miał dziewczyne, przez pól roku, czy tam rok. Nie sklamalby chyba w takiej sprawie, prawda? Z 2 strony wydaje mi się, że gdyby miał większe doświadczenie to byłby smielszy w stosunku do mnie. Powiedział, że kiedyś był bardziej bezpośredni, ale parę razy się na tym przejechał i już taki nie jest, a ja przyznaje, że to jest jedna z rzeczy, która mnie w Nim urzekla. Był naprawdę dużo lepszym flirciarzem, kiedy rozmawialiśmy na gg, a potem,gdy już zaczęliśmy się spotykać na żywo to On przestał się tak zachować :(,a to wielka szkoda. Bo gdyby On był smielszy, ja nie musiałabym tego robić. Biorąc pod uwagę fakt,że do tej pory spotykałam się z chłopakami, którzy mówili mi wprost co myślą ibco czują, to ja nie mialam tego problemu, żeby musieć się domyślać co chłopak o mnie myśli, czy też czy cos to mnie czuje. To było dla mnie jasne, jak słońce, ponieważ powiedzieli mi o tym wprost. A pech chciał, że pierwszy chłopak, który spodobal się mi jest taki tajemniczy i zamknięty w sobie, że nie mam pojęcia, czy kiedykolwiek się przwde mną otworzy i powie mi sam z siebie co myśli i co czuje. Nie wiem nawet, czy kiedykolwiek usłyszę od Niego komplement. Ahh... teraz wspominam chwilę, kiedy mówił mi ih mnóstwo, a raczej pisał niż mówił. Wtedy był dużo odwazniejszy. A to przecież chyba jest oczywiste, że my dziewczyny już tak po prostu mamy, że lubimy słyszeć komplementy, a już zwłaszcza od chłopców, którzy się Nam podobają. Z atopsjii wiem, że takie komplementy są dużo więcej warte. Mam nadzieje, że po tej naszej sms-owej rozmowie bardziej się prze de mną otworzy i stanie się odwazniejszy oraz, że wreszcie weźmie sprawy w swoje ręce. Trzymajcie kciuki ;).