wtorek, 24 kwietnia 2018

Telepatia

Właśnie wczoraj kiedy myślałam o tym co słychać o Justyny wpadłam na Nią i Jej siostrę w pracy. Chwilę pogadałyśmy we 3, co nie bardzo spodobało się mojej szefowej. Ale ile to razy widziałam jak to One przyjmowały "gości". Uznałam, że skoro Im wolno przyjmować koleżanki to ja również mam do tego prawo.
Po powrocie do domu przeczytałam wiadomość od Justyny. Napisała, że brakowało Jej naszych rozmów i zaproponowała spotkanie. Ja do tej pory się do Niej nie odzywałam, bo prawdę mówiąc przywykłam już do tego, że teraz tak będą wyglądały nasze relacje. Zrzuciłam to na fakt, że obie bardzo się zmieniłyśmy. Czułam, iż powstał między Nami mur, którego nie dało się w żaden sposób zburzyć. Tym bardziej, że nie miałam pewności czy Ona woli go zostawić czy się go pozbyć.

Pamiętam jak bardzo na samym początku brakowało mi naszej przyjaźni. Odczuwałam to niemal jak utratę jakiejś części siebie, bo wtedy byłyśmy naprawdę ze sobą zżyte. Zaczęłam nawet pisać piosenkę, w której planowałam zawrzeć wszystkie emocje, ale ostatecznie z powodu braku czasu jej nie dokończyłam. Myślę, że w końcu dojrzałam do myśli, że przyjaźń to nie ciągłe spotykanie się ze sobą i gadanie o wszystkim i o niczym. To nie robienie sesji zdjęciowych i chodzenie na zakup. Ten etap dla Nas już się skończył. Trochę mi tego szkoda, no, ale cóż. Teraz zawsze można spotkać się w macu na jakiejś kawie czy też pójść na piwo.

Nie jestem pewna czy będziemy potrafiły gadać ze sobą tak normalnie tak jak kiedyś, to się dopiero okaże. Umówiłyśmy się na piknik. Jeśli pogoda dopisze to zrobimy kanapki i muffiny. Kupimy jakieś przekąski i będziemy wylegiwały się na słońcu cały czas gadając xd.

Nie wiem jak to się ułoży, ale na ten moment wiem tylko jedno. Choć to przykre to nie możemy dłużej nazywać siebie "przyjaciółkami", bo już od dawna nimi nie jesteśmy. Bo co to za przyjaciółki, które nie wiedzą co się dzieje w życiu tej drugiej i przez niemal rok czasu nie próbuje tego zmienić?

Kto wie? Wiem, że nie będzie tak jak kiedyś, ale może uda Nam się znaleźć sposób na utrzymywanie kontaktu bez tak częstych spotkań? 

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

Uff...wszystko się ułożyło

Byłam dziś w klinice, w której odbywałam praktyki. Muszę przyznać, że obawiałam się tego spotkania. Tego co mój do niedawna jeszcze opiekun będzie chciał mi powiedzieć. Na całe szczęście powstrzymał się od zbędnych komentarzy. Zaliczył mi 50 godzin praktyk, które odbyłam, także zostaje mi do zrobienia jeszcze 30 :D. Ciekawa jestem czy zmienił zdanie, czy po prostu uświadomił sobie, iż jednak miałam trochę racji. 

Sposoby na poprawę nastroju :D

Jak to dobrze, że niektórzy ludzie nie odpowiedzą Ci " dobra, zadzwonię później", gdy powiesz Im, że masz doła. Ja wczoraj byłam w takiej sytuacji. Na szczęście Maniek mój przyjaciel nie uznał mojego kiepskiego humoru jako usprawiedliwienie do wykręcenia się ze spotkania.
Jedyne na co miałam wtedy ochotę to położyć się na łóżku i zatracić się w jakiejś książce albo filmie. Ale teraz już wiem, że gdybym tak zrobiła to popełniłabym błąd.
Już nie wspominając o tym, że nawet do głowy nie przyszłoby mi co bym wtedy straciła. To był naprawdę udany dzień właśnie dzięki Niemu :).

Najpierw poszliśmy na gokarty, co planowaliśmy już od naprawdę długiego czasu, ale nigdy się na to nie składało. W sumie to był to powód dla którego pozwoliłam się wyciągnąć ze swojej "skorupki". Cóż po 8- minutowej jeździe zrozumiałam dlaczego faceci nazywają kobiety piratami drogowymi xd (przynajmniej, niektóre z Nich). To naprawdę jest znacznie trudniejsze, niż na to wygląda. Wystarczy, że che się strzepnąć włosy, które Ci lecą na oczy i lekko popuścisz kierownicę a już zaczyna Tobą rzucać to w lewo, to w prawo. Co prawda później było coraz to lepiej, ale przyznaję, że poddałam w wątpliwość to czy nadaje się na kierowce xd. Chłopcy, którzy tam pracowali musieli mieć niezły ubaw :D.

Potem pojechaliśmy nad jezioro. Przypominało mi Bagry, z tym, że było nieco mniejsze, ale za to posiadało plaże. Od zawsze marzyłam o tym, aby mieszkać nad morzem właśnie z powodu możliwości kąpania się w piękną pogodę bez konieczności płacenia, jak i opalania się. Nie leżeliśmy jakoś długo na kocu, ponieważ Maniek stwierdził, że koniecznie chce mi coś pokazać. A poza tym zdążyliśmy już zgłodnieć.

Najpierw pokazał mi niedawno wybudowany most, przez, który przejeżdżają pociągi. Widok na rzekę i niezaludnione pola robiły wrażenie, zwłaszcza, że był akurat zachód słońca. Po zrobieniu kilku zdjęć pojechaliśmy na kebab do zaprzyjaźnionego lokalu.

Ostatnim przystankiem naszej wycieczki był wypad nad Wisłę. Rozstawili wesołe miasteczko, o czym nie miałam zielonego pojęcia, w przeciwieństwie oczywiście do mojego towarzysza. Wybraliśmy atrakcję na której od zawsze chciałam się przejechać. A mianowicie "diabelski młyn". Widoki z tak wysokiego punktu zapierały dech w piersiach, tym bardziej, iż słońce właśnie chowało się za horyzontem .Zdjęcia wyszły świetne, a my mieliśmy kupę radochy :D.

Teraz już wiem, że nie zawsze kiedy masz ochotę zostać w domu powinieneś to zrobić. Czasem można tego później żałować. Gdy sobie pomyślę, że wdrożyłabym pierwotny plan w życie i nie przeżyła tego wszystkiego to tym bardziej cieszy mnie fakt, że mój przyjaciel jest uparty. 

niedziela, 22 kwietnia 2018

Życie ciągle rzuca Nam kłody pod nogi :/

Dlaczego kiedy psuje się jedna rzecz to od razu za jej przykładem idą pozostałe? Później okazuje się, że z jednego problemu tworzy się całe domino kłopotów, które ciągną za sobą coraz to nowe. A człowiek zastanawia się od czego zacząć, aby wszystko naprawić. Ale od początku.
Jestem na pierwszym roku studiów fizjoterapii i od niedawna zaczęłam chodzić na praktyki. Wiecie, sądziłam, że poza teorią, którą obrzucają Nas wykładowcy ze wszystkich stron zdobędę trochę doświadczenia w zawodzie. Zobaczę na własne oczy jak wyglądają zabiegi fizjoterapeutyczne, jak bardzo są skuteczne i w ogóle jak się je stosuje i w jakich schorzeniach.
Zaczęło się bardzo ciekawie. Byłam pełna entuzjazmu, każdego dnia dowiadywałam się czegoś nowego i coraz bardziej mi się to podobało. Kiedy usłyszałam od koleżanki z roku, iż również rozpoczęła swoje praktyki i już od pierwszego dnia wykonywała zabiegi nie mogłam się doczekać kiedy nadejdzie moja kolej. Czekałam, więc cierpliwie chłonąc jak najwięcej z obserwacji starszych kolegów, pomagałam Im w takim zakresie jakim byłam w stanie.
Jednak kiedy usłyszałam jak mój opiekun praktyk rozmawiał ze swoją pacjentką w mojej obecności jak to kształcenie się w moim zawodzie jest bezsensowne to mój entuzjazm nieco zmalał. Jasne, że to było przyjemnie tego słuchać, lecz sądziłam wtedy, iż być może On mnie w ten sposób sprawdza? Chce sprawdzić czy faktycznie się nadaje do tego zawodu, czy tak łatwo się nie poddam? Oczywiście nie dałam na wygraną. Postanowiłam, że nie dam się zniechęcić, ani przez Niego, ani nikogo innego.
Jednak im dłużej tam chodziłam zaczęłam dostrzegać, iż mój opiekun w ogólnie nie ma zamiaru dopuścić mnie do pacjentów. Za każdym razem, gdy proponowałam wykonanie jakiegoś zabiegu wymyślał jakiś powód dla którego "musiał" zrobić to On.
Wkrótce nadszedł ten dzień w którym straciłam cierpliwość. Zapewne domyślacie się jak się to dla mnie skończyło. Teraz muszę znaleźć inne miejsce w którym dokończę praktyki. Najgorsze jest to, iż nie rozstaliśmy się w przyjaźni, a ten facet bywa strasznie mściwy. Obawiam się o to, czy w ogóle zaliczy mi te godziny, które odbyłam. 

wtorek, 17 kwietnia 2018

Start over !

Ciężko uwierzyć w to ile może zmienić obejrzenie jednego serialu. To właśnie serial "Awkward" , a dokładniej jego główna bohaterka ciągle opisująca swoje rozsterki na blogu. Z tego wszystkiego jakoś zaczęło mi tego brakować.

Zmiana wyglądu o adresu to jedynie początek. Wcześniej zapisywałam posty w formie pamiętnika. Myślę, że teraz będzie wyglądało to podobnie z tym, że będę wyraźniej zaznaczać swoje stanowisko w przemyśleniach. Koniec z "bezpiecznym" pisaniem jak i zachowaniem. Takim, które sprawi, że nikomu się nie narazimy. To nie skutkuje. Próbowałam w ten sposób radzić sobie z własnym życiem to nie skończyło się to najlepiej. Znów zabrakło mi odwagi, aby pozostać sobą.

Okazuje się, że wbrew temu co sądziłam studia są takie same jak liceum, tylko książki są droższe, zaliczenia trudniejsze, a nauki jest dużo więcej. Sądziłam, iż dorośli ludzie nie zachowują się jak dzieciaki. Nie obgadują pozostałych. Nie wyśmiewają ich. Widocznie się pomyliłam.

Liczę na to, że szczerość tutaj pozwoli mi nauczyć się jak postępować tak samo w rzeczywistości.