czwartek, 1 października 2015

Moja pasja

Niedawno zapisałam się na zajęcia teatralne. Na początku miały to być zajęcia muzyczne, ze śpiewu. Niestety w tej placówce nie prowadzą takich zajęć grupowych, tylko indywidualne. A jaki ens jest siedzenie z jednym nauczycielem nawet jeśli chodzi o śpiew? No dla mnie to nie jest spełnienie marzeń,więc wybrałam zaj, teatr.z tego powodu,że tam będziemy grupą. Poznałam już parę ludzi,którzy są ze mną w grupie. Sarę, Karolinę, które nie pierwszy rok uczestniczą w zajęciach, Ole, która tydzień temu była p raz pierwszy, jest początkująca, jak i ja, Asię, z którą nie rozmawiałam na tyle długo,żeby dowiedzieć się, jak długo bierze udział w tym przedsięwzięciu,oraz Michała, tego co jak na razie zauważyłam, jedyny chłopak w grupie. Sara, Karolina i Michał są ode mnie młodsi o rok, więc,że tak powiem granica nie jest na szczęście tak duża żeby się zacierać Po za tym jakoś tak w głębi duszy sama tego nie rozumiem,ale czuję,że to jest moje miejsce na świecie. Scena itd. czuję jak bym znała tych ludzi całe życie, a nie widziała Ich 2 razy w życiu. Całkowicie się przed Nimi otworzyłam i jestem sobą. . Żałuje tego,że akurat teraz musiałam zachorować i straciłam już 2 zaj. nie licząc oczywiście prawie tygodniowej nieobecności w szkole :(. W poniedziałek na dodatek miałam mieć kolokwium z praktyk masażu i mnie to ominęło ( oczywiście nie na zawsze ;) ), problem w tym,że osoby zdające wtedy miały na tyle ulgi,że nie dość, że mogły sobie wybrać osobę do masowania to jeszcze wybierały sobie jaką część ciała będą masować,a to było bardzo wygodne. 
W sobotę byłam z mamą u wujka G. Miałyśmy zająć się dziećmi podczas,gdy Oni pojadą gdzieś z okazji rocznicy ślubu. Jak na złość niestety ciocia się rozchorowała, więc koniec końców nigdzie nie pojechali. Co prawda to moja mama miała robić za nianię,ale to ja bawiłam się z dzieciakami. Wow, ile te dzieci mają energii, sama bym tak chciała ;). Przynajmniej miałam okazję zobaczyć kuzynostwo. Natka bardzo się zmieniła,urosła i w ogóle, ale to Stasia nie widziałam z jakieś 1,5 roku ok. Wiem,że mi nie wypada, bo to moja rodzina, haha ale jest naprawdę ślicznym dzieckiem. Ma oliwkową karnację, jak na razie to takie ciemny bląd włoski i do tego jeszcze te ciemno brązowe ciekawe świata oczka. Po prostu cute <3. Zamieściłabym nawet parę zdjęć tych dzieciaków,ale niestety wujek ma można powiedzieć nie zbyt pochlebne zdanie o dodawaniu Ich zdjęć w necie. Po raz pierwszy od lat jednak udało mi się normalnie pogadać z wujaszkiem. Co prawda ma teraz małego bzika na punkcie jagi ( kryzys wieku średniego, jak sam to ujął), ale zrobił się taki bardziej towarzyski bym powiedziała. Cieszy mnie to, bo w końcu jest moim chrzestnym, a miałam wrażenie, jakbyśmy mieli kosę os wielu lat. Możliwe,że byłam za młoda, by tak normalnie z Nim pogadać,a teraz przez to,że jestem no powiedzmy dorosła, granica trochę się zatarła? Z resztą to nie ma znaczenia, ważnie jest to,ze teraz jest między Nami ok :D.
Ostatnio mam hopla z przerzutką na punkcie pewnej serii książek " Dary Anioła" , nie wiem czy kojarzycie, ale jak najbardziej polecam, ponieważ są no po prostu świetne. Aktualnie jestem przy 5, a jest ich 6.Ostatnia jeszcze nie zostałam jednak przekonwertowana na pdf, więc zastanawiam się czy nie poczekać,aż to zrobią. O ile oczywiście miałabym na tyle cierpliwości ;P.Obejrzałam także film do pierwszej części.Przed zobaczeniem go zastanawiałam się dlaczego ma tak kiepskie opinie, ale teraz zrozumiałam. W porównaniu do książki charakterystyka postaci została zminimalizowana niemal do zera.Kiedy czytamy książkę wczuwamy się z emocje i uczucia postaci (przynajmniej ja tak mam). Film został natomiast tak spłycony, wyssany z wszelkich emocji. Tak naprawdę jedyne co im wyszło to scena pocałunku i to by było na tyle,poważnie.To moja opinia i niektórzy mogą się z nią nie zgodzić oczywiście,ale sądzę,że nie jestem odosobniona w tej opinii. A szkoda, na serio wielka bo gdyby 1 część nie okazała się totalnym niewypałem to może nakręciliby inne części. Czytałam na necie,że podobno mają na podstawie książek nakręcić serial i bardzo podoba mi się ten pomysł. Czekam na niego z niecierpliwością,jednak nie mam pojęcia czy to tylko plotki. Chętnie zobaczyłabym jak to "wygląda". W serialu przynajmniej nie musieli by tak lecieć z akcją jak w filmie. Zdaję sobie sprawę,że książka jest długa i trudno jest uchwycić wszystkie momenty w filmie,który trwa z jakieś 2 godz ok. To na prawdę trudne zadanie, któremu reżyser nie podołał. Wycięli mnóstwo scen, a na dodatek dodali własne, przyznaję scena z bramą całkiem mi się podobała, ale wielu innych mi zabrakło, na dodatek tak pozmieniali kolejność,że niektóre rzeczy kompletnie straciły sens. Mam wielką nadzieję,ze serial powstanie i że nad nim więcej popracują, bo jak by na to nie patrzeć serial, gdyby był dobra to na 100 miałby wielu widzów. A to piosenka, która ostatnio nie "daje mi spokoju " po obejrzeniu filmu. Sama nie wiem czemu ale bardzo do mnie przemawia, z resztą posłuchajcie sami :) 





A tą piosenką znalazłam wczoraj i też mi się bardzo podoba. Wykonanie jest genialne, moim zdaniem nawet lepsze od oryginału, z resztą posłuchajcie sami.



piątek, 25 września 2015

Serce w całości < 3

Po raz kolejny udało mi się uniknąć złamanego serca. W tym momencie cieszę się z tego, bo podejrzewam,że nie jest to nic przyjemnego. Z M nam nie wyszło,więc postanowiliśmy się rozstać. Tym razem jednak na szczęście było trochę inaczej niż zazwyczaj. Oboje doszliśmy do tego samego wniosku, praktycznie w tym samym czasie. Z tego co zdążyłam zauważyć to zarówno On jak i ja nie czuliśmy się tak jakbyśmy byli w związku. On oglądał się za innymi dziewczynami, a ja wciąż byłam zainteresowana innymi chłopcami. Uniknęliśmy na szczęście kłótni i głupiej sprzeczki,która tylko by popsuła wszystkich humor Zastanawiam się nad tym czy to dlatego,że pomimo iż sądze,że jestem gotowa na związek to czy o jest prawda? Wiem o tym,że nie ma co na siłę szukać sobie chłopaka, bo to jest wyjątkowo żałosne i dłużej bym się jeszcze nad tym porozwodziła,ale za chwilę muszę wychodzić do szkoły ;).Ja na serio nie chce patrzeć na męską część społeczeństwa (oczywiście nie całą ;p) jak na jakiś cel,który mam sobie obrać. Myślę,że to ma związek z tym,że praktycznie wszyscy z mojej otoczenia połączyli się już w pary. Niektóre to już nawet takie poważne całe życie. Pod tym względem mam rażenie jakbym próbowała ich dogonić,ale nie potrafię. Na serio chciałabym móc się zatrzymać i żeby przestało mi na tym zależeć,ale nie mogę.Wiem,że przeważnie miłość. taka prawdziwa, przychodzi wtedy,gdy nikt się jej nie spodziewa. A jak ma,że tak powiem "odnaleźć" mnie? Jeśli ja gdziekolwiek bym nie poszła to już układam sobie w głowie to jak mogłoby być. A później oczywiście wyobrażenia znacznie przerasta rzeczywistość, a ja jestem zawiedziona. Dałam już sobie spokój z szukaniem "miłości" w necie. Stwierdziłam,że to chyba jednak nie dla mnie.Może i innym to odpowiada, ale mnie jakoś nie specjalnie. Na każdym takim spotkaniu strasznie się denerwuję i nie jestem sobą. Wolałabym więc po prostu kogoś poznać gdzieś tak normalnie naturalnie w realu. Spotykać się z tą osobą przypadkowo przez jakiś czas. Po prostu,żeby nasz znajomość zakwitłą naturalnie, a nie na siłę.

środa, 16 września 2015

Magiczne miejsce :)

Dzisiaj znowu (ponieważ ostatnio dość często mi się zdarza ;)) miałam awarie tramwaju, kiedy jechałam do szkoły. Byłam spóźniona na pierwsze zajęcia i to całkiem sporo, więc postanowiłam trochę pozwiedzać. Rzadko mam okazje,by pospacerować uliczkami Krakowa, więc postanowiłam wykorzystać tę szansę. Zależało mi na tym,aby znaleźć park. Bardzo lubię to,że są tam i kwiaty i przeważnie uśmiechnięci ludzie, pieski sobie biegają po trawce itd. Musiałam przejść spory kawałek,ale w końcu udało mi się znaleźć miejsce,które mi odpowiadało. Nie wiem czy to dlatego,że rzadko mam okazję je oglądać, ale bardzo spodobał mi się ten w którym dzisiaj byłam. Chyba czytam ostatnio za dużo fantastyki ;), bo jak słowo daję czułam w tym miejscu magię haha :D. Promienie słońca delikatnie opadały na zbiornik wodny, a woda miała tak wiele kolorów. Na środku było coś w rodzaju wysepki, na której rosło drzewo. Słońce nie raziło mnie w oczy, ponieważ drzewa rzucały lekki cień. Ogólnie z tego wglądu,że pogoda była ładna, to widok był niesamowity, aż zapierał dech w piersiach. Usiadłam nad wodą i przyglądałam się.Z dołu słyszałam kwakanie głodnych kaczek, udało mi się je trochę nakarmić drożdżówką,którą kupiłam wcześniej. Potem sama nie wiem co mnie naszło,ale znalazłam w torebce grosik.Po czym wrzuciłam go do wody, wypowiadając życzenie. Nie mogę powiedzieć jakie, bo w tego na pewno się nie spełni ;), ale podejrzewam,że stali czytelnicy mogą się domyślić o co chodziło. W każdym bądź razie, myślę,że jeszcze tam wrócę.To miejsce w jakiś dziwny sposób mnie przyciąga, więc jeśli będę w pobliżu na pewno jeszcze tam zajrzę.

poniedziałek, 7 września 2015

Jednak w jednej klasie :D

Cześć, przed chwilą dowiedziałam się,że dzwonili ze szkoły do Marty i powiedzieli Jej,że została przepisana do mojej klasy, mało tego do mojej grupy, więc już dzisiaj jedziemy razem na 11:30 i mamy zaj. praktyczne. Bardzo się cieszę, bo w sumie to już zaczynałam przestawać w to wierzyć,że uda się Ją do mnie przepisać. Teraz postaram się jakoś zapoznać Martę z Ewą i zrobić wszystko byśmy siedziały razem, mam nadzieję,że mi się to uda, bo nie chce żadnej zostawić na lodzie. Na serio polubiłam Ewę, od początku zaczęłyśmy się trzymać razem i podejrzewa,że teraz mogłaby mieć problem z wpasowaniem się do jakiejś innej podgrupki. Po za tym chciałabym dalej się z Nią zadawać. Mam nadzieję,że dziewczyny się dogadają i od teraz będziemy się trzymać we 3. Byłoby super, gdyby udało mi się zrealizować ten plan, a więc postaram się. Sama dobrze wiem, co to znaczy "zostać na lodzie", więc nie chcę zrobić tego nikomu innemu.

niedziela, 6 września 2015

Gwiazd naszych wina

Hej :), być może znacie ten tytuł. To film,który obejrzałam dzisiaj z M. Muszę przyznać,że się wzruszyłam,ale i tak myślałam,że będę bardziej płakać, sądząc po komentarzach. Nie będę opowiadała filmu, bo to by było bez sensu. Jego zakończenie jednak jest inne niż przewidywałam. To był pierwszy raz,kiedy zaprosiłam M do siebie do domu. Nie poznał mojej rodziny,ponieważ uznałam,że to za wcześnie i poprosiłam,by się nie pokazywali. Na szczęście mnie posłuchali ;). Na początku byłam spięta, jak zawsze przy Nim,ale potem mnie przytulił i przestałam się denerwować. W Jego ramionach było mi tak dobrze i ciepło. Mieliśmy nawet moment, w którym zrobiło się naprawdę gorąco ;). Tak bardzo,że musiałam ściągnąć bluzę zaraz po Jego wyjściu.
Jutro zaczyna się 2 tydzień mojej nowej szkoły. Niestety Marta i ja raczej nie będziemy w jednej klasie i to jest strasznie nie fair :(. Byłyśmy już parę razy u sekretarki,ale Ona cały czas mówiła tylko,że to nic pewnego itd. Moja klasa również już ułożyła się w grupki bądź pary. Zawsze tak jest. Miałam jednak nadzieję,że to nie liceum i zasady będą inne, byłam naiwna i myliłam się. Mam jednak nadzieję,że w ciągu września niektóre osoby zrezygnują (tak wiem,że to nie zbyt miłe z mojej strony,ale przecież zawsze tak jest) i dzięki temu w mojej klasie zrobi się miejsce właśnie dla Marty. Jaki sens jest chodzenia do tej samej szkoły,jeśli nie jesteśmy w jednej klasie? Kontakt w końcu się zerwie i to będzie na tyle. Zajęć praktycznych również nie możemy mieć razem. Dlaczego nauczyciele tak utrudniają? Przecież nawet gdyby klasy były nieparzyste to co o za problem wymieniać się po parę minut? Tak, aby każdy skorzystał, Ja tam nie widzę problemów, więc czemu Oni tak?
Jeśli chodzi o stan zdrowia dziadziusia ma się coś zmienić dopiero we wtorek, gdyż mają jakąś wizytę u lekarza. Niestety jak na razie najlepiej to nie wygląda. Wypuścili Go ze szpitala z arytmią ( czyż nie debile?) i za wysokim ciśnieniem,które po lekach spadło aż za bardzo. Bardzo się o Niego martwię. To mój jedyny dziadek od zawsze. Wiele wspomnień z dzieciństwa (tych najlepszych) zawdzięczam właśnie Jemu.