Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film chłopak randka szkoła znajomi utrudnienia rodzina choroba zmartwienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą film chłopak randka szkoła znajomi utrudnienia rodzina choroba zmartwienia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 września 2015

Gwiazd naszych wina

Hej :), być może znacie ten tytuł. To film,który obejrzałam dzisiaj z M. Muszę przyznać,że się wzruszyłam,ale i tak myślałam,że będę bardziej płakać, sądząc po komentarzach. Nie będę opowiadała filmu, bo to by było bez sensu. Jego zakończenie jednak jest inne niż przewidywałam. To był pierwszy raz,kiedy zaprosiłam M do siebie do domu. Nie poznał mojej rodziny,ponieważ uznałam,że to za wcześnie i poprosiłam,by się nie pokazywali. Na szczęście mnie posłuchali ;). Na początku byłam spięta, jak zawsze przy Nim,ale potem mnie przytulił i przestałam się denerwować. W Jego ramionach było mi tak dobrze i ciepło. Mieliśmy nawet moment, w którym zrobiło się naprawdę gorąco ;). Tak bardzo,że musiałam ściągnąć bluzę zaraz po Jego wyjściu.
Jutro zaczyna się 2 tydzień mojej nowej szkoły. Niestety Marta i ja raczej nie będziemy w jednej klasie i to jest strasznie nie fair :(. Byłyśmy już parę razy u sekretarki,ale Ona cały czas mówiła tylko,że to nic pewnego itd. Moja klasa również już ułożyła się w grupki bądź pary. Zawsze tak jest. Miałam jednak nadzieję,że to nie liceum i zasady będą inne, byłam naiwna i myliłam się. Mam jednak nadzieję,że w ciągu września niektóre osoby zrezygnują (tak wiem,że to nie zbyt miłe z mojej strony,ale przecież zawsze tak jest) i dzięki temu w mojej klasie zrobi się miejsce właśnie dla Marty. Jaki sens jest chodzenia do tej samej szkoły,jeśli nie jesteśmy w jednej klasie? Kontakt w końcu się zerwie i to będzie na tyle. Zajęć praktycznych również nie możemy mieć razem. Dlaczego nauczyciele tak utrudniają? Przecież nawet gdyby klasy były nieparzyste to co o za problem wymieniać się po parę minut? Tak, aby każdy skorzystał, Ja tam nie widzę problemów, więc czemu Oni tak?
Jeśli chodzi o stan zdrowia dziadziusia ma się coś zmienić dopiero we wtorek, gdyż mają jakąś wizytę u lekarza. Niestety jak na razie najlepiej to nie wygląda. Wypuścili Go ze szpitala z arytmią ( czyż nie debile?) i za wysokim ciśnieniem,które po lekach spadło aż za bardzo. Bardzo się o Niego martwię. To mój jedyny dziadek od zawsze. Wiele wspomnień z dzieciństwa (tych najlepszych) zawdzięczam właśnie Jemu.